Jasne tato, nie ma problemu. Jutro wyślę ci wszystkie szczegóły, numer lotu, napiszę, kto po ciebie przyjedzie na lotnisko. Pogadamy, jak się zobaczymy – relacjonował w Przeglądzie Sportowym ostatnią rozmowę z synem Maciej Szczęsny.
Wojtek temat ojca wypowiedział się w programie Prosto w Szczenę. Powiedział, że od dłuższego czasu nie utrzymują kontaktu:
Czy rozmawiamy? Nie, nie, nie. Już od długiego czasu. Dlaczego? Bo nie bardzo jest ochota z obu stron najkrócej mówiąc. Kontakt zerwałem ja, więc można wywnioskować, kto nabroił.
Niedawno Maciej Szczęsny wypowiedział się na temat swojego syna. W rozmowie z WP Sportowe Fakty podkreślił, że nie zgadza się z krytyką, jaka spadła na bramkarza po występie na Euro 2020:
Uważam, że przy żadnej ze straconych przez Polskę bramek nie mógł zrobić nic więcej. A już zwłaszcza przy golu na 0:1 ze Słowacją. Zareagował dobrze, szybko, właściwie, a to że Kamil Glik wstawił stopę i zmienił tor lotu piłki cztery metry przed jego nosem, w żaden sposób nie jest winą Wojtka.
Zdobył się na wymowne słowa i podkreślił, że gdyby bramkę w ten sposób stracił drugi bramkarz, Łukasz Fabiański, nikt nie miałby o to do niego pretensji:
Gdyby w takich samych okolicznościach gola ze Słowacją przepuścił Łukasz Fabiański, mówilibyśmy, że Fabian zachował się katastrofalnie, czy jednak współczulibyśmy mu, że Glik tak pechowo odbił piłkę? Prawda jest taka, że przez całe życie Fabiańskiemu się współczuło, a od Wojtka wymagało.
Myślicie, że te słowa zapowiadają przełom w relacji Wojtka Szczęsnego i jego ojca?