Tak Wojciechowska radzi sobie po rozstaniu z Kossakowskim. Martyna jak mało kto wie, jak mierzyć się z losem

Martyna Wojciechowska

Martyna Wojciechowska

Martyna Wojciechowska rozstała się z mężem, Przemysławem Kossakowski po zaledwie kilku miesiącach od ślubu. Jak sobie radzi?

Informacje o tym, że Martyna Wojciechowska i Przemysław Kossakowski rozstali się, spowodowały najpierw szok i niedowierzanie, a potem wywołały istną lawinę komentarzy, które pojawiły się głównie pod postami małżonków, w których odnieśli się do zakończenia swojego małżeństwa.

Najpierw informację potwierdziła dziennikarka. Pod jej słowami zaroiło się od komentarzy, a ona otrzymała sporo wsparcia od internautów, ale też od znajomych z branży. Tymczasem Kossakowski długo milczał, chociaż według Pudelka, to on miał podjąć tę decyzję i wyprowadzić się z domu. W końcu i on zdecydował się na komentarz. To właśnie pod jego postem użytkownicy sieci najbardziej intensywnie dali upust swoim emocjom, spowodowanym rozstaniem pary. Nie mogą uwierzyć, że ulubiona dwójka show-biznesu już nie jest razem.

Jak sobie po rozstaniu radzi dziennikarka? Wystarczy tylko spojrzeć na to, co już przeżyła i będziemy mieli odpowiedź.

Jak sobie radzi Martyna Wojciechowska po rozstaniu z mężem?

Martyna Wojciechowska w życiu przeszła niejedno. Kilka razy otarła się o śmierć. Pierwszy raz jako 8-latka, kiedy spadła ze schodów, a kilka lat później poraził ją prąd, kiedy suszyła włosy w wannie.

Suszyłam sobie włosy w wannie. „Weszłam w obieg” i solidnie mnie wytrzepało. Na szczęście strzeliły korki – opowiadała po latach.

Jako nastolatka podczas wyjazdu na Mazury uległa poparzeniu po wybuchu motorówki, którą się poruszała. W liceum z kolei doznała poważnego urazu kręgosłupa.

Odcinek szyjny kręgosłupa złamałam w Karpaczu na przełomie liceum i studiów. Założyłam się z chłopakami, kto najszybciej zjedzie z oblodzonej ścianki przy zerowej widoczności – mówiła w jednym z wywiadów.

Jednak im była starsza, tym los doświadczał ją bardziej. Otarła się o gwałt podczas obozu na Korsyce.

Niestety, znalazłam się z nim w sytuacji sam na sam, co omal nie skończyło się, no wiecie… W zasadzie gwałtem, bo dla zdeprawowanego człowieka, który spędził życie na wojnie, słowo „nie” po prostu nie istnieje. Gdyby nie moje negocjacje, nie wiem, jak by się to skończyło. To był zimny prysznic – mówiła.

W 2006 roku podczas nagrań programu Misja Martyna na Islandii w wypadku samochodowym zginął jej przyjaciel, operator Rafał Łukaszewicz. Ona złamała kręgosłup.

Nie powiem, że miałam myśli samobójcze, tylko bardzo chciałam zasnąć i się nie obudzić, żeby nie musieć się z tym mierzyć – wspominała.

Z kolei w 2016 roku Martyna straciła byłego partnera i ojca jej córki Marysi. Jerzy Błaszczyk zmarł po trudnej walce z nowotworem. Zdobyła szczyty, widziała w życiu chyba wszystko, podróżując na krańce świata.

Kiedy wydawało się, że znalazła przystań u boku Przemka Kossakowskiego, jedynego mężczyzny, który przekonał ją do ślubu, wszystko się posypało. Jednak zważywszy na wcześniejsze doświadczenia Martyny, można być przekonanym, że poradzi sobie po rozstaniu. W rozmowie z Faktem przyznała, że dałaby sobie medal za wytrwałość.

Nigdy nie dostałam żadnego medalu w żadnej dziedzinie sportowej. Ale na pewno dałabym sama sobie medal za bycie wystarczająco dobrą mamą. Ale też za bycie wystarczająco dobrą szefową dla osób, z którymi pracuję. Najbardziej jednak należy mi się medal za wytrwałość. Moja mama powiedziałaby, że to upór, ja nazywam to wytrwałością. A tej w życiu na pewno mi nie brakuje – podsumowała w pierwszym wywiadzie po rozstaniu.

Pozostaje trzymać kciuki, żeby Martyna szybko uporała się ze stratą.


Martyna Wojciechowska potwierdza rozpad małżeństwa z Przemysławem Kossakowskim

Martyna Wojciechowska potwierdza rozpad małżeństwa z Przemysławem Kossakowskim

Przemysław Kossakowski komentuje rozstanie z Wojciechowską

Przemysław Kossakowski komentuje rozstanie z Wojciechowską

Marysia wspiera Martynę Wojciechowską

Marysia wspiera Martynę Wojciechowską

Komentarze

  • Gość pisze:

    Litości! Co za bełkot. Ani ładu ani składu.

  • Gość pisze:

    Taki live niestety jak inni kogo to obchodzi niech źyją se dalej w swoim świecie idz sprawdź drzwi bo mi się kontrolka pali to od oleju a nie drzwi jak skurw..sz to więcej juz nie musisz senator4um aga i to tyle

  • Ala pisze:

    Dlaczego mój komentarz nie pojawił się???
    Pani Martynko jestem całym sercem z Panią.

  • Alicja pisze:

    Uwielbiam Panią Martynę i nic się nie zmieni. Szkoda, że tyle przykrych sytuacji Pani doświadczyła. Upora się Pani z tą. Życzę wytrwałości. Proszę nie załamywać się. Da Pani radę. Wierzę w to mocno.

  • Gośćkrysia pisze:

    Silna kobieta da sobie radę

Najczęściej czytane dziś

Może Cię zainteresować

×