Dzieci księcia Williama i księżnej Kate, czyli George, Charlotte i Louis, znalazły się w jednej karocy. To jednak najmłodszy z nich, 4-letni Louis skradł całe show. Już podczas przejazdu po ulicach Londynu robił dziwaczne miny, czym przykuł uwagę fotoreporterów.
Potem, gdy wraz z krewnymi, znalazł się na balkonie Pałacu Buckingham, zachowywał się jeszcze dziwniej. Gdy usłyszał dźwięk odrzutowców, które wzniosły się na niebie, zaczął krzyczeć, zasłaniając przy tym uszy. Również w tym momencie sfotografowali go paparazzi.
Louis był bardzo zainteresowany pozostałymi członkami rodziny. Zagadywał ich przez całą paradę i zadawał masę pytań. Niektóre skierował do prababci, Elżbiety, którą pytał m.in. o to, czym są maszyny, które akurat widzi na niebie.
Nadpobudliwość chłopca wywołała zamieszenie w mediach. Część obserwatorów zaczęła się na poważnie zastanawiać, czy William i Kate nie mają problemów wychowawczych z synem. Jeszcze inni sugerowali, że może on cierpieć na autyzm.
Dlaczego książę Louis dziwnie się zachowywał?
Zachowanie księcia wytłumaczył Mike Tindall, szwagier Williama i Kate, który gościł w podcaście z Jamesem Haskellem i Alexem Paynem. Zdaniem mężczyzny, Louis przeholował z ilością zjedzonych łakoci, co dało mu mocnego "kopa".
Mike usprawiedliwiał młodego krewniaka, jednocześnie podkreślając, że jego dzieci chociaż starają się stwarzać pozory dobrego zachowania.
Gość podcastu jest mężem Zary Philips – córki księżnej Anny i Marka Philipsa – a więc wnuczki Elżbiety. Arystokrata był obecny na Trooping the Colour i widział psoty Louisa na własne oczy.
Przekonuje was jego tłumaczenie?