Na hulajnodze siedzieli wszyscy. Z tyłu mąż Natalii, przed nim celebrytka, a na jej kolanach mała Mia. Chociaż wydawać by się mogło, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, nie da się ukryć, że dziewczynka nie została w żaden sposób zabezpieczona. Nie miała ani ochraniaczy na kolanach, ani kasku na głowie. Wystarczyłaby tylko sekunda nieuwagi, zły skręt kierownicą czy gwałtowne hamowanie by doszło do tragedii.
Na szczęście przejażdżka odbywała się na parkingu, gdzie nawierzchnia była w miarę płaska. W pobliżu nie było też innych kierowców. Zachowanie rodziców jest jednak niezrozumiałe. Czy rzeczywiście dla chwili uciechy warto było ryzykować zdrowie, a nawet życie Mii?
Dobrze, że jazda trwała krótko, a dziewczynka tuż po niej wróciła bezpiecznie do wózka.