Gwiazdor "BrzydUli" podjął odważną decyzję i zmienił imię. Poprzednie kojarzyło się tylko z jednym
BrzydUla przed laty była jednym z chętniej oglądanych seriali, którego emisja zakończyła się w 2009 roku. Każdy odcinek śledziło średnio 3 miliony widzów. Po ponad dziesięcioletniej przerwie produkcja wróciła na ekrany. Widzowie znów mogą śledzić losy Marka i Uli Dobrzańskich, a także ich znajomych i przyjaciół.
Kontynuacja kultowego serialu cieszy się ogromną popularnością. Była jedną z najchętniej oglądanych pozycji na TVN7 w minionym roku. Chociaż przed widzami jeszcze sporo odcinków, pojawiają się zapytania o trzecią część.
Na ten temat w rozmowie z Jastrząb Post wypowiedziała się Maja Hirsch, czyli serialowa Paula Febo. Zdradziła, że wciąż nie podjęto decyzji. To powinno się jednak zmienić w ciągu dwóch miesięcy:
Zakusy są, chęci są. Chęci ze strony publiczności i wydaje mi się, że ze strony TVN też. Myślę, że to się w przeciągu dwóch miesięcy rozwiąże ta sprawa. W sensie takim, że będziemy to wiedzieć. Ciekawie by było. My się czasem w garderobie śmiejemy, że to będzie do końca naszego życia, i że my będziemy tak strasznie starzy i będziemy cały czas grali w BrzydUli.
Gwiazdor BrzydUli Nam Hai Bui Ngoc zmienił imię
W obsadzie drugiej części kultowego serialu pojawia się kilku nowych bohaterów. Wśród nich jest też Hu Yan Wu, czyli serialowy mąż Violetty Kubasińskiej (Małgorzata Socha). W postać biznesmena wciela się Nam Hai Bui Ngoc, wietnamski aktor, który od lat robi w Polsce karierę. Wcześniej pojawiał się w produkcjach takich jak m.in. Ojciec Mateusz oraz Ranczo. To jednak udział w BrzydUli przyniósł mu sporą popularność.
Aktor w jednym z wywiadów powiedział, że gdy przyjechał do Polski, zmienił imię. Wszystko przez fakt, że źle je wymawiano i wielu osobom kojarzyło się z zapachem moczu:
To nadane mi przy urodzeniu brzmi Hai, czyli morze. Niestety, sposób, w jaki wymawiali je Polacy, powodował, że brzmiało jak wietnamskie khai czyli zapach moczu. Wietnamscy studenci śmiali się z tego – cytuje wypowiedź aktora Rewia.
Pomysł na nowe imię zrodził się spontanicznie. Gwiazdor BrzyUli zdradził, że wpadł na niego podczas śpiewania piosenki "sto lat":
Słyszałem jak Polacy śpiewają Sto lat! Sto lat! Niech żyje, żyje nam! Nie wiedziałem o jakiego Nama chodzi – było to dość popularne wietnamskie imię. Pomyślałem sobie, że dobrze brzmi, i postanowiłem, że tak właśnie będę się przedstawiał.
Oglądacie BrzydUlę?