Już dzień po narodzinach najmłodszego synka Michał udzielił wywiadu redakcji Jastrząb Post. Nawet przez chwilę nie krył entuzjazmu i opowiedział o tym, że był przy porodzie Poli.
Płakałem… Chyba jak każdy. Po prostu. Płakałem przy każdym dziecku. Bo to jest cud – mówił poruszone. […] Każde z moich dzieci jest absolutnie wyjątkowe. Każde z dzieci mojej żony jest również bardzo wyjątkowe. Bo w sumie można powiedzieć, że mamy dziesiątkę na wychowaniu. Mimo że trója już wyleciała z gniazda. Przecież my też jesteśmy czyimiś dziećmi. Cała rodzina się cieszy. Ja to bardzo szanuję. Nie da się tego opisać słowami, rodzice wiedzą, o czym mówię.
Co jak co, ale Michał jest uwielbiany przez Polaków, więc jego żona również zaskarbiła sobie ich sympatię. Kobieta raz na jakiś czas organizuje sesje Q&A, podczas których odpowiada na pytania słuchaczy męża. Jedna z pań dopytała ją o wychowanie synów:
Kto bardziej dawał w kość: Falco czy teraz Noel?
Pola szczerze napisała, że to Noel bardziej dokazywał przez ostatnie tygodnie.
Noel. Pierwszy miesiąc był dla nas bardzo trudny. Małego bolał brzuch praktycznie cały czas, więc ciągle płakał i był niespokojny – zaczęła Wiśniewska.
Na szczęście jest znacznie lepiej:
Teraz jest już dobrze – podsumowała ten wątek.
Cloe to niezły słodziak – zresztą tak, jak jego rodzice.