Kora, legenda polskiej muzyki, zmarła 29 lipca 2018 r. Przez 40 lat była związana z Kamilem Sipowiczem, choć dopiero w 2013 r. zostali małżeństwem. Głośno mówi się o skomplikowanych początkach ich relacji. Sam Sipowicz w rozmowie z "Wysokimi Obcasami" przyznał, że przez lata podejrzewał, że syn Kory Szymon jest jego biologicznym dzieckiem, choć wychowywał go ówczesny mąż piosenkarki.
WIDEOKrzysztof Rutkowski spisał testament. Już wiele razy otarł się o śmierć.
Kora zdradziła męża z Kamilem Sipowiczem. Mieli razem dziecko
Kamil Sipowicz poznał Korę, kiedy pomagał przy organizacji koncertów grupy Maanam. Choć wokalistka była mężatką, ich uczucie było silniejsze i wdali się w romans. Jego owocem był syn Szymon, który przez lata nie wiedział, że jego ojcem nie jest mąż mamy. - Od początku ukrywaliśmy nasz romans. Nikt nie wiedział. Moi najbliżsi przyjaciele nie wiedzieli. Oczywiście domyślałem się, że Szymon jest moim synem. Byłem blisko Kory, jej rodziny, czułem z Szymonem wyjątkową więź. A potem przenieśli się z Markiem do Krakowa, w pewnym momencie Marek się o nas dowiedział. Przede wszystkim Szymon się dowiedział. Miał wtedy dziesięć lat. Kora wszystko mu wyjaśniła. Zrozumiał. Nie miał nigdy żalu do matki - opowiadał. Sipowicz w książce "Się żyje. Kora" zdradził także niezbyt przyjemną stronę ich związku. Kora miała bowiem go zdradzić.
ZOBACZ TAKŻE: Była molestowana przez księdza. "Zakonnice o wszystkim wiedziały". Tak Kora mówiła o Kościele katolickim
Kamil Sipowicz został zdradzony przez Korę. Nawet nie ukrywała romansu
Sipowicz przyznawał, że doskonale wiedział, że Kora nie jest mu wierna. Gwiazda Maanamu miała nawet się nie ukrywać ze swoją relacją z przedsiębiorcą Ilanem Luftem. - Robiła, co chciała. Spotykała się z Luftem gdzieś w Beneluksie i w Izraelu. Kiedy byłem na granicy szaleństwa, ona poleciała raz jeszcze do Tel Awiwu, by spotkać się z Ilanem. Romans miał zakończyć się po tym, jak rodzina mężczyzny dała mu ultimatum. Albo zakończy romans i wróci do żony, albo zostanie odcięty od rodzinnej fortuny. - Gdyby Ilan został z Korą, zakręciliby mu kurek i byłby nikim. (...) Korę po jej powrocie z Izraela odebrałem z lotniska, zasuwaliśmy naszym małym Fiatem przez Most Poniatowskiego i miałem plan (...). Fantazjowałem: wpadniemy do Wisły. Tyle że nie starczyło mi odwagi - wspominał gorzko Sipowicz. Ostatecznie ich relacja przetrwała nawet tak trudny moment i byli razem aż do śmierci artystki.