Agnieszka Holland od lat wzbudza silne emocje zarówno filmami, jak i wypowiedziami publicznymi. Do telewizji publicznej wróciła po zmianie władzy. Rozmowa w TVP Info zeszła m.in. na temat wiary i swojej relacji z instytucjami religijnymi.
ZOBACZ TEŻ: Agnieszka Holland wymownie skomentowała polską publiczność. "Rodacy odmawiają mi POLSKOŚCI"
WIDEOJustyna Dobrosz-Oracz o Jarosławie Kaczyńskim i Marku Sawickim
Agnieszka Holland o Kościele
W trakcie wywiadu Agnieszka Holland usłyszała pytanie, czy uważa się za osobę wierzącą. Odpowiedziała, że "i tak, i nie", po czym zaznaczyła, że nie należy do żadnego Kościoła. Jednocześnie opowiedziała, że na pewnym etapie poważnie myślała o powołaniu własnej wspólnoty.
Nie jestem członkinią żadnego Kościoła. Myślałam, żeby własny zbudować. Jak zaczęłam tę myśl poważnie traktować, to się okazało, że jest mnóstwo ludzi, którzy by się chętnie przyłączyli. Nawet się z teologami naradzałam i wymyśliłam, gdzie by się mogły odbywać takie zgromadzenia: w planetariach. (...) To są piękne miejsca do transcendentnego kontaktu z nieskończonością. Ale to wymaga bardzo dużo czasu, którego nie miałam - powiedziała.
Holland przypominała, że o idei stworzenia nowego Kościoła mówiła publicznie już wcześniej, m.in. w 2019 roku w rozmowie dla "Kultury Liberalnej". Wtedy podkreślała, że taki projekt wymagałby dużego nakładu pracy, a ona nie miała na to przestrzeni. Zaznaczała przy tym, że gdyby miała go zakładać, widziałaby go jako wspólnotę chrześcijańską, przekonana, że w europejskim kręgu kulturowym trudno o "coś lepszego":
Ja bym założyła nowy kościół. Miałam nawet taki plan, tylko zabrakło mi wolnego czasu. Zakładanie kościoła jest bardzo pracochłonne. (...) Chrześcijański. Nie wydaje mi się, żebyśmy w Europie wymyślili coś lepszego. Mówię zupełnie serio.
Agnieszka Holland: "Kościół katolicki gnije już tak bardzo"
W rozmowie reżyserka krytycznie opisywała także to, jak postrzega społeczną pozycję Kościoła katolickiego w Polsce. Przekonywała, że jego siła ma wynikać przede wszystkim z funkcji kulturowego "organizowania wspólnoty", a nie z pogłębionej wiary czy autorytetu biskupów, o których wypowiadała się bardzo ostro.
Kościół katolicki gnije już tak bardzo, że musi dojść do jakiejś reformacji, której zresztą u nas nigdy nie było. Bo nie ulega wątpliwości, że ludzie potrzebują transcendencji, rytuału, poczucia wspólnoty, kulturowej więzi z przeszłością. Potrzebują też nadziei eschatologicznej - dodała.