Choć zarzuca się jej, że jest bierną Pierwszą Damą, Melania wzbudza niesamowitą sympatię. Nic dziwnego, że podczas wizyty w Belgii wszystkie oczy zwrócone były właśnie na nią. Szczególnie wtedy, gdy u jej boku pojawiała się Brigitte Macron, Pierwsza Dama Francji. Nie od dziś wiadomo, że obie panie uchodzą za ikony w kwestiach gustu i mody, a ich stylizacje wzbudzają zwykle spore poruszenie. Tym razem ubrały się jednak w diametralnie odmiennych stylach.
Brigitte była tego dnia bardzo zachowawcza. Postawiła na garniturowe spodnie i białą marynarkę z ciemnym kołnierzykiem i ciemnymi guzikami, która niestety - i mówimy to z przykrością - nieco zniekształciła jej sylwetkę. Do swojej garsonki dobrała czarne czółenka na szpilce i duży, srebrny pierścionek, który było widać nawet z daleka. Z jej nogami i talią można pozwolić sobie naprawdę na wiele, ale tym razem Pierwsza Dama zdecydowała się na bardzo bezpieczny strój.
Melania z kolei nie zamierzała się patyczkować. W kreacji od Elie Saab i szpilkach od bożyszcza wielbicielek mody, Christiana Louboutina, wyglądała naprawdę zjawiskowo. Prześwitujący materiał sukienki mógł co prawda oburzyć tego czy tamtego, w każdym razie bardziej konserwatywnego, ale o wpadce nie było mowy. Trump wyglądała świeżo, elegancko i bardzo szykownie, podkreśliła też wszystkie atuty swojej sylwetki.
W tym wypadku chyba jasnym jest, która z nich wyglądała lepiej. A może macie inne zdanie?