Okazuje się, że juror MasteChef Junior nie znał swojego ojca zbyt dobrze. W rozmowie z magazynem Viva! zdradził, jak wyglądały ich relacje:
Słabo go znałem. Mnie wychowywał Patrice, który jest mężem mojej mamy. I teraz też pomaga mi w restauracji. Dzięki niemu nigdy nie odczułem pustki z powodu braku jednego z rodziców - wspomina restaurator. Mam rozstała się z Adamem i wyjechała ze mną do Francji. Był stan wojenny. Miałem wtedy rok. Nie zapamiętałem Adama. Nie miałem z nim kontaktu. Powiem tylko tyle, że ja bym czegoś takiego swojemu synowi nie zrobił. Może było mi trudno, kiedy byłem dzieckiem, ale teraz to już nie ma żadnego znaczenia
Mateusz dodał też, że poznał ojca bardzo późno:
Adama właściwie poznałem, kiedy już wszedłem w ostry etap dojrzewania. Wykazałem dużo dobrej woli, bo kiedy w 2002 roku wróciłem do Polski, przez jakiś czas razem pracowaliśmy. Rozstaliśmy się burzliwie i od tej pory się nie widujemy. Byłem naiwny i płacę za to do dzisiaj. Pamiętam, jak kiedyś usłyszałem, że nosząc w sobie żal do innej osoby, zezwalamy na to, by stawał się częścią nas samych. Dlatego już dawno wybaczyłem Adamowi wswojej głowie. Chyba jednak nigdy nie będziemy blisko
Wiedzieliście, że restaurator ma aż tak trudne relacje ze swoim ojcem? Będziecie oglądać Mateusza w MasterChef Junior?