Od niedawna podróżniczka podjęła współpracę z marką kosmetyczną. Jaki przyświecał jej cel, kiedy podejmowała się tego zadania? Oto, jak w kilku słowach wyjaśniła swoją decyzję:
Martyna Wojciechowska podczas dzisiejszego meetingu opowiedziała o swoim "bliskim" spotkaniu, a także odczuciach, jakie towarzyszyły jej po zastosowaniu rekomendowanych, naturalnych kosmetyków. Wyznała, że miało to miejsce w Mongolii, kiedy po wyjściu z jurty, poczuła że jest w bezpośrednim kontakcie z naturą, że jest jej częścią...Wtedy też "miała na sobie" wspomnianą linię. Towarzyszące jej wówczas absolutne poczucie wolności, wynikające z otaczającego ją krajobrazu, skłoniło ją do refleksji i rozważań. Co to znaczy być wolną? Wolność, to wybór bycia sobą, a kto, jak kto, ale Martyna Wojciechowska sobą jest wtedy, kiedy płynie w niej "zielona krew natury".
Martyna Wojciechowska ma kontakt z Barackiem Obamą? :)
W trakcie tego spotkania miało miejsce jeszcze jedno, całkiem zabawne zdarzenie. Otóż do dziennikarki zadzwonił telefon. Martyna, aby zgrabnie wyjść z niewygodnej sytuacji, powiedziała wszystkim obecnym:
Należy dodać, że promowana przez podróżniczkę linia A Perfect World, powstała na bazie wszystkiego, co naturalne. Warto przy tej okazji powiedzieć, że kosmetyki z tej właśnie serii, to wyjątkowa jakość zawarta w niezwykłej "bieli" składników: białej herbaty, białej brzozy, a także białej szarotki alpejskiej. Brzmi kusząco.