Aktorka miała naprawdę pecha. Gdy wróciła do swojego żółtego niczym kanarek samochodu, za wycieraczką znalazła mandat od straży miejskiej prawdopodobnie za parkowanie w niedozwolonym miejscu. Trudno powiedzieć, sama się o to nie prosiła, ale nie jest tajemnicą, że w Warszawie kierowcy jeżdżą jak chcą i Marta nie jest w tym wypadku odosobnionym przypadkiem.
Wierzbicka sprawiała wrażenie zawstydzonej całą sytuacją – zasłaniała twarz i robiła wiele, by paparazzi nie rozpoznali w niej aktorki Na Wspólnej. O wiele większe show zrobiła jej piękna koleżanka, która wystawiła rękę przez okno i wymachiwała mandatem w kierunku obiektywu, być może w ten sposób chciała ochronić Martę i odciągnąć od niej uwagę zainteresowanych gapiów.
Z drugiej strony każdy, kto próbował kiedyś znaleźć miejsce do parkowania w centrum miasta w godzinach szczytu wie, że często najlepszą opcją jest lekkie naginanie zasad.
Zdarzyło się Wam kiedyś?