Margaret kiedyś nie miała pieniędzy na ciastka i herbatę!
Piosenkarka zaskoczyła szczerym wyznaniem
Margaret udzieliła wywiadu magazynowi Viva!, w którym wyznała, że miała ogromne problemy finansowe. Okazuje się, że artystki nie było stać na zapłacenie czynszu.
Przez dwa lata mieszkałam z przyjaciółką na Mokotowskiej. Przez pół roku nie płaciłyśmy czynszu i jak dzwoniła właścicielka, Olga wymyślała mnóstwo powodów, żeby tego telefonu nie odebrać. Ale pamiętam, że byłam przeszczęśliwa! - mówi.
Przyznała się również do tego, ze prosiła o zapłacenie za nią rachunku swojego kolegę.
Raz miałam taki dzień, że wyszłam z domu na Plac Zbawiciela. Nie miałam pieniędzy, o czym doskonale wiedziałam, poszłam do Karmy, zamówiłam herbatę, ciastka. Oni mnie znają, bo chodzę tam prawie codziennie. Mam płacić, szukam portfela, a wiem, że go nie mam. Mówię: "Boże, Marcin nie wzięłam portfela". A on mówi: Dobra, jutro zapłacisz". Spotkałam w międzyczasie znajomego, który szedł do Karmy: "Ej, stary, zapłacisz za mnie?". "Dobra, zapłacę" - dodała.
Artystka była stałym gościem tej restauracji i bardzo dobrze znała się z tym kelnerem. Chłopak zaproponował Margaret pomoc.
Później wróciłam, poszłam do Planu B na piwko, na kreskę, potem do Karmy, ale już nic nie zamawiałam. I podchodzi do mnie ten poranny kelner, przynosi kawę, jakieś croissanty. Mówię: "Ale ja nic nie zamawiałam". A on na to: "Nie, nie, Gosia, luz, ja wiem". Kiedy wychodziłam jeszcze mi dali całe opakowanie croissantów i chleba na wynos. Tak to jest z tymi pieniędzmi... - czytamy na łamach VIVY!
Na szczęście problemy finansowe artystki to już przeszłość. Teraz jedynym zmartwieniem Margaret jest brak partnera.