Marcelina zmaga się jednak z problemem, który dotyka milionów kobiet. Chodzi o haluksy. Modelka zdaje się jednak nimi zupełnie nie przejmować.
Moja praca niestety sprzyja rozwojowi haluksów, ale nie zganiałabym tego wyłącznie na nią. Nabawiłam się ich na przestrzeni lat. Zresztą kobiety w mojej rodzinie mają tendencję do ich powstawania, a nie chodzą po wybiegach i bankietach jak ja - mówi w Życiu na gorąco
Gwiazda nie zamierza jednak poddawać się operacji.
Jeden jest szczególnie dokuczliwy, ale jeszcze powstrzymuję się przed ingerencją chirurgiczną. Te zabiegi są bolesne i często efekt jest krótkotrwały, więc po co dodatkowo cierpieć? Wolę skupić się na dbaniu o swoje stopy. Dlatego szpilki noszę tylko na ważne okazje. Potem natychmiast zmieniam je na wygodniejsze buty - dodała
Uważacie, że Marcelina robi słusznie nie poddając się operacji?