Frykowska, po niespełna 20 latach od swojego udziału w Big Brotherze, przyznaje otwarcie, że dzisiaj nie jest już słynną Frytką, która wywołała skandal namiętnym pocałunkiem w jacuzzi, a czuje się spełnioną matką i żoną:
Dzisiaj, z perspektywy osoby, która ma lat 41, nie boję się tego powiedzieć, że – będąc matką i żoną, mając zupełnie inną świadomość, inne wartości, inną odpowiedzialność – te granice są coraz mocniej przekraczane – powiedziała w rozmowie z naszą reporterką.
Nawrócona gwiazda jest zażenowana poziomem programów rozrywkowych, jakie obecnie emitowane są w polskiej telewizji. Z niepokojem przygląda się temu, czym obecnie ekscytują się media plotkarskie. Maja jest przeciwna zachowaniom lansowanym wśród młodzieży, nie popiera także pomysłu wprowadzenia edukacji seksualnej do szkoły podstawowej. Jako matka obawia się o przyszłość swojej córki:
To jest straszne, ludzie szukają coraz więcej innych doznań. To jest straszne, bo przez to nasze społeczeństwo próbuje zaskakiwać. Jestem pewna, że to nie jest ten kierunek, w którym powinniśmy iść, bo abstrahując od tych kontrowersyjnych sytuacji, to przynosi w późniejszym czasie dużo negatywnych przekazów. Dziś przede wszystkim myślę o swojej córce i myślę, że finalnie ci ludzie, którzy dzisiaj tak czy inaczej się zachowują, poniosą tego konsekwencje. To wchodzi w społeczeństwo. Uświadamianie dzieci o seksualności nie jest nam potrzebne. Ja nie do końca jestem za tym. Mnie interesują bardziej te wartości duchowe. To nie jest zgodne z tym, co mówi "Biblia".