Jakiś czas temu przydarzyła mi się bardzo okropna sytuacja. Wychodziłem ze znajomymi z klubu i jacyś ludzie spod ciemnej gwiazdy - jakieś dresy, napite karki - zaczęli do nas startować. Chcieli nas pobić bez żadnego powodu. Nie zrobiliśmy im żadnej krzywdy, nie rozumiałem, dlaczego nas atakują. Na początku zaczęli nas wyzywać od najgorszych. Mówili taki teksty, które pod budką z piwem ciężko usłyszeć – wyznał Łukasz Darłak w rozmowie z pomponik.pl
Na szczęście wszystko rozeszło się po kościach, a Łukasz najadł się strachu. Policjanci stanęli po stronie uczestnika i jego znajomych i zaproponowali poszukiwania agresywnych mężczyzn, ale grupka znajomych postanowiła odpuścić i nie tracić czasu. W końcu mieli miło spędzić ten wieczór, a nie szukać kilku pijaków, którzy dzięki procentom myśleli, że są nieśmiertelni:
Nie doszło do żadnej bójki, była tylko lekka szarpanina. Oni byli pijani, więc miałem przewagę. W międzyczasie mój kolega zadzwonił na policję i jak bandyci zobaczyli radiowóz, szybko uciekli. Policjanci potraktowali nas bardzo dobrze. Stanęli po naszej stronie i chcieli ich szukać, jednak postanowiliśmy odpuścić. Nie chcieliśmy tracić czasu. Bardzo przykra sytuacja – dodaje w tej samej rozmowie Łukasz Darłak