Okazuje się, że Leszek nie rozpamiętuje już tych kłótni. Ma to daleko za sobą, a wszystko za sprawą jego krótkiej pamięci. Przyznaje, że w Azji było ciężko i wszyscy mieli już dosyć.
Prawda jest taka, że pożarliśmy się, tam było wiele emocji. To jest projekt bardzo obciążający psychicznie i fizycznie, przede wszystkim psychicznie. Był moment, kiedy nam wszystkim siadała i energia i psycha. Pożarliśmy się, ale ja w takich okolicznościach mam pamięć krótkotrwałą, więc zapominam szybko o takich sytuacjach. Dzięki temu jestem szczęśliwym człowiekiem, po co ciągnąć smród po gaciach... - wyznał dla Wideoportalu
Poprosimy o więcej takich ludzi w szołbizie! :)