Prezydent Wałęsa w rozmowie z Newsweekiem przyznaje, że pomniki mu wcale nie przeszkadzają, bo kiedyś i tak się je rozbierze, a przy okazji komentuje rozbicie się samolotu TU-154.
Niech budują, już widzę, jak się je będzie pięknie rozbierało - zapowiada Lech Wałęsa. Poza tym trzeba pamiętać, że gdyby nie bracia Kaczyńscy, toby tego wypadku pod Smoleńskiem nie było. Oni chcieli z przytupem rozpocząć kampanię wyborczą w Katyniu i dostali nauczkę. Nie mamy dowodów, ale jak wyjdą taśmy z ostatnich rozmów braci Kaczyńskich, to sprawa będzie oczywista - Jarosław kazał bratu lądować. Dzisiaj prawdopodobnie jest przybity katastrofą smoleńską, chce się z kimś podzielić tym nieszczęściem, które spowodował. Dlatego szuka sprawcy zamachu, żeby się usprawiedliwić. A przecież oni dalej się posuwają. Będą świętych ogłaszać, z Lechem Kaczyńskim na czele. A to była taka mizerota. O umarłych nie mówi się źle, ale to nie był wielki prezydent.
Bracia Kaczyńscy niegdyś współpracowali z Lechem Wałęsą. Teraz jednak nie przepadają za sobą. Były prezydent RP w ostrych słowach odnosi się do działań prezesa Prawa i Sprawiedliwości.
Jarosław jest taki, jak widać.Mały, złośliwy, zakompleksiony, a przy tym bardzo inteligentny i sprytny. Ale to do kości niedobry człowiek. Wszystko złe, o czym można pomyśleć, będzie chciał zrobić. To jest taki człowiek. - skomentował w Newsweeku Wałęsa.
Co na to wszystko Jarosław Kaczyński? Czekamy na jego odpowiedź.