Zaprzysiężenie nowego prezydenta to w Stanach Zjednoczonych big deal, jest to zawsze głośna uroczystość, zaproszonych jest mnóstwo gwiazd, które traktują to jako swoiste wyróżnienie i objaw zaufania, i nie zdarza się, żeby odmawiały udziału. Jednak w przypadku Donalda wszystko jest inaczej - żadna pierwszoligowa gwiazda nie potwierdziła swojej obecności na dzisiejszej inauguracji, żadna znakomitość nie obiecała że wystąpi, żadna sława nie stanie dzisiaj u boku nowego prezydenta, oprócz kilku nielicznych nazwisk, które raczej nie są ligą Beyonce (de facto śpiewającej na zaprzysiężeniu Bracka Obamy):
- Toby Keith (muzyk country),
- Lee Greenwood (muzyk country),
- Sam Moore (muzyk R'n'B),
- Travis Greene (muzyk gospelowy)
Trumpowi odmówiło mnóstwo gwiazd - niektóre ze strachu przed jego przeciwnikami, większość jednak z powodów ideologicznych: Elton John, Celine Dion, Andrea Bocelli, Charlotte Chruch, Beyonce, Bruce Springsteen...
Wcale nam Donalda nie żal, ale to bardzo zabawne, że jedna z najpotężniejszych postaci na światowej scenie politycznej jest tak nielubiana i nikt się nie chce z nim bawić, LOL. Pamiętajcie kochani, zawsze pamiętajcie, że pieniądze to nie wszystko!