Diana opowiedziała o swoich problemach z przystosowaniem się do popularności w serii słynnych wywiadów, zrealizowanych na polecenie Andrew Mortona. W jego książce, Diana: Her True Story - In Her Own Words, Morton przywołał tą wyjątkowo trudną rozmowę:
Gdy pojawiałam się na miejscu, zawsze spuszczałam głowę. Teraz, gdy o tym myślę, to wyglądało jak dąsanie. Nigdy się nie dąsałam, tak naprawdę moim małym móżdżkiem rządziło przerażenie. Nawet jako dziecko nie miałam humorów, to po prostu nie byłam ja. Byłam za to przerażona tą uwagą. Sześć lat zajęło mi poczucie się swobodnie we własnym ciele i bycie swobodną w otoczeniu mediów. W jednej chwili byłam nikim, w drugiej – stałam się księżniczką Walii, matką, medialną zabawką, członkiem rodziny królewskiej. Skreśl niepotrzebne. To było za dużo dla jednej osoby – wspominała Diana.
W tamtym okresie prasa nazywała ją Shy Di, czyli Nieśmiałą Dianą. Wszyscy zakładali, że spuszczanie głowy jest oznaką dąsów lub powściągliwości, a ona umierała z przerażenia w otoczeniu reporterów. Ostatecznie okazało się, że miała rację – w końcu to oni, pośrednio, zaprowadzili ją wprost do grobu…