Ksiądz Rafał Główczyński zdradził, ile zarabia jako katecheta. Podał KONKRETNĄ kwotę
Ksiądz Rafał Główczyński, znany w sieci jako "ksiądz z osiedla" i uczestnik programu "The Traitors", opowiedział ostatnio nieco więcej na temat swojej pracy w szkole. Podał konkretną kwotę i liczbę godzin. Przy okazji zdradził też, jakie ma podejście do pieniędzy i na co je przeznacza.
Ksiądz Rafał Główczyński, szerzej znany w internecie pod pseudonimem "Ksiądz z osiedla", łączy tradycyjną posługę z nowoczesnymi formami przekazu. Na co dzień pracuje z młodzieżą jako nauczyciel religii w szkole, jednak jego misja ewangelizacyjna wykracza daleko poza szkolne korytarze i kościelną ambonę. Duchowny niezwykle prężnie działa w mediach społecznościowych – prowadzi popularne kanały na YouTubie oraz TikToku. Prawdziwą medialną burzę wywołała jednak niedawno jego decyzja o występie w trzeciej edycji telewizyjnego hitu TVN, "The Traitors. Zdrajcy". Na fali swojej popularności pojawił się ostatnio w studiu "Faktu", w którym udzielił obszernego wywiadu. Opowiedział m.in. o swoich zarobkach.
Ksiądz Rafał Główczyński o zarobkach w szkole
Popularny duchowny na co dzień służy w parafii pw. św. Michała Archanioła w Piastowie, ale nie tylko. Ksiądz Rafał poza działalnością internetową, a także prowadzeniem klubokawiarni dorabia również jako nauczyciel religii w jednej z lokalnych szkół. W rozmowie w studiu "Faktu" opowiedział, jak konkretnie wygląda jego praca z dziećmi. Wyjaśnił, że został zatrudniony na pół etatu, co odpowiada 8 godzinom w tygodniu. Miesięcznie otrzymuje za to 1400 złotych.
Wszystko to, co mam, jest po to, żeby gdzieś tam robić coś dla ludzi. Ja dostaję pensję katechetyczną, teraz to jest jakieś chyba 1400 zł miesięcznie za 8 godzin, czyli za pół etatu.
Zobacz też: Burza po dołączeniu księdza do "The Traitors. Zdrajcy". Jest reakcja zakonu, do którego należy
"Ksiądz z osiedla" zdradził, na co wydaje wypłatę
W dalszej części rozmowy duchowny bez owijania w bawełnę zdradził, na co przeznacza zarobione środki. Podkreślił, że nie traktuje tych pieniędzy wyłącznie jako prywatnego budżetu. Zdarza mu się pokrywać z własnej kieszeni koszty wydarzeń dla młodzieży czy kupować potrzebne rzeczy, jeśli są związane z zajęciami i aktywnościami dla dzieciaków. Wyjaśnił, że wszystkich swoich parafian traktuje jak swoją rodzinę i dlatego też przeznacza na nich swoje prywatnie zarobione fundusze. Przy okazji zdradził, że czasami kupi coś też sobie i zwykle jest to... kebab.
Mam takie podejście, że nie mam swojej rodziny, więc moją rodziną są wszyscy ci, do których w jakiś tam sposób jestem posłany. I te pieniądze, które dostaję, no to też tak traktuję, żeby potem zrobić coś z nich dobrego. Czasami też kupię sobie kebaba oczywiście i to nie jest tak, że wszystkie pieniądze oddam. Natomiast mam takie podejście, że jak gdzieś muszę coś zapłacić, bo jest jakieś wydarzenie dla dzieciaków, to kupię artykuły ze swoich pieniędzy. Tak się mówi księżom i z tym się zgadzam, że skoro nie masz swojej rodziny, to twoją rodziną są twoi parafianie - wyznał w rozmowie z "Faktem".