Na scenę wszedł podtrzymywany przez dwóch mężczyzn. Cały występ przesiedział na krzesełku. Śpiewał z playbacku i nieporadnie słał całusy w stronę widowni. Wyglądało to tak, jakby miał to być jeden z jego ostatnich występów - poinformował mężczyzna.
Dziennikarze tygodnika zadzwonili do żony Krzysztofa, Ewy Krawczyk, która szczerze powiedziała, co słychać u jej męża:
Mąż źle się czuł, bo rozkładała go grypa, dlatego tak kiepsko wyglądał. Lecz dla artysty to żadna wymówka, by odwołać występ, więc Krzysztof zaśpiewał. Teraz bierze antybiotyk. Potrzebuje trochę czasu, żeby struny głosowe doszły do siebie. Mąż nie jest w stanie występować, więc przełożyliśmy kilka koncertów - powiedziała żona Krawczyka.
Przypomnijmy, że Krzysztof Krawczyk ma 71 lat, a jego aktywność artystyczna trwa nieprzerwanie od 53. Czy to oznacza, że artysta planuje przejść na emeryturę?