Okazuje się, że zwierzak to prezent dla chrzestnej Mariusza Raduszewskiego, męża modelki.
Zakochaliśmy się w nim tak, że nie chcieliśmy go oddać. Nawet stwierdziliśmy, że kupimy innego, ten zostanie z nami, bo tak bardzo przywiązaliśmy się do niego, a on do nas - powiedziała Natalia w rozmowie z Newseria Lifestyle
Jednak rozsądek nie pozwolił parze na adopcję kolejnego zwierzaka, ponieważ nie mieli by dla niego czasu:
Zbyt dużo wyjeżdżamy, nie ma nas tydzień, czasami dwa tygodnie w domu, a niestety kotka już się nie zabierze pod pachą. Gucio wyglądał tak przez cały czas, jakby nigdy nie chciał zaakceptować kotka
Postawa Mariusza i Natalii jest bardzo właściwa. Zwierzęta w domu zobowiązują nas do odpowiedzialności za nie.