Maciej Orłoś to bez wątpienia jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskich mediów. Widzowie kojarzą go przede wszystkim jako twarz "Teleexpressu" – gdzie wypracował swój unikalny, pełen klasy i delikatnego humoru styl. Blisko dekadę temu zniknął z Telewizji Polskiej i szybko ruszył z własnym kanałem na YouTubie. Obecnie, po powrocie do TVP łączy pracę u nadawcy publicznego z działaniami w sieci. W wywiadzie dla portalu Wirtualnemedia.pl opowiedział nieco więcej na temat źródeł dochodu.
WIDEOAgnieszka Woźniak-Starak o powrocie do TVP. Jak ją przyjęto?
Maciej Orłoś zaczął działać w internecie
Orłoś już lata temu uświadomił sobie, że pracując w telewizji, warto mieć alternatywny "plan B" i budować kolejne biznesowe nogi. W wywiadzie dla portalu Wirtualnemedia.pl zdradził, że kluczem do sukcesu okazało się wykreowanie silnej marki osobistej i wyjście poza strefę komfortu, którą miał już wypracowaną w telewizji. Gdy odszedł z TVP blisko dekadę temu wiedział, że warto ruszyć na podbój internetu. Początki jednak nie były łatwe. Dziennikarz zdradził, że najtrudniejsze było odnalezienie odpowiedniego języka i wyzbycie się "sztywnych" telewizyjnych nawyków.
Trudne było znalezienie odpowiedniego języka. Wchodziły nawyki z telewizji, gdzie mówi się inaczej z racji formy i konwencji. A tutaj chodziło o to, by mówić normalnie, po ludzku: być bardziej sobą niż tym sztywnym panem z telewizji - wyznał Orłoś.
Maciej Orłoś ma dziś kilka źródeł dochodu
Dziś to wielotorowe podejście wyraźnie procentuje, a zapytany o to, na czym obecnie zarabia najwięcej, Orłoś przyznaje, że trudno wskazać jedno główne źródło. Jego dochody opierają się na kilku mocnych filarach, pomiędzy które zarobki rozkładają się w miarę równomiernie. Orłoś swoją dzisiejszą aktywność zawodową określa po prostu "szeroko pojętą działalnością medialną", w skład której wchodzi telewizja, prężnie rozwijana obecność w internecie, a także szkolenia oraz prowadzenie eventów.
Myślę jednak, że to się rozkłada w miarę równomiernie między trzy-cztery filary. Nazwijmy to szeroko działalnością medialną: telewizja, internet, szkolenia i eventy. To wszystko w miarę równomiernie się rozkłada. Wydaję jeszcze książki, aktualnie na własną rękę. Ale na książkach w Polsce raczej się nie zarabia, chyba że jest się Natalią de Barbaro - zdradził Maciej Orłoś we wspomnianym wywiadzie.