Joanna Kudzbalska i Krzysztof Ibisz od lat tworzą jeden z najbardziej zgranych związków w polskim show-biznesie. Para, która stanęła na ślubnym kobiercu w 2021 r., wspólnie doczekała się dwojga wspaniałych pociech – w 2022 r. powitali na świecie synka Borysa, a w 2024 r. ich rodzina powiększyła się o córeczkę Mię Helenę. Marzenia o trzecim dziecku musiały jednak zostać odłożone na bok. Główną barierą okazał się wiek prezentera. – W tej sytuacji myślę, że bardziej rozsądne byłoby zakończyć, zatrzymać się na tym etapie – podsumowała.
Osobliwe imiona dzieci Wiśniewskiego. Urzędy nie mogą mu odmówić?
Joanna Kudzbalska opowiedziała o traumatycznych przeżyciach z porodu
Żona Krzysztofa Ibisza nie zamierzała ubarwiać rzeczywistości i wprost wyznała, że przyjście na świat jej pierwszego dziecka było dla niej niezwykle traumatycznym i trudnym doświadczeniem. Młoda mama podjęła decyzję o całkowicie naturalnym porodzie, co szybko przerosło jej najśmielsze oczekiwania:
Powiedziałam sobie, że nie chcę żadnej medykalizacji porodu, więc pierwszy był w ogóle bez znieczulenia, bez niczego. Myślę, że włączyła mi się jakaś taka trauma pokoleniowa, takie uczucie spadania w jakąś przepaść podczas porodu. Ja w ogóle myślałam, że nie wyjdę żywa z tego porodu – wyznała poruszona w podcaście "Call me mommy".
Okazuje się, że ból i potężne emocje wywołały u niej tak silny, paraliżujący strach, że zaczęła panicznie bać się nawet... zsunięcia ze szpitalnego łóżka:
Wydawało mi się, że jakiś lęk mnie chyba pochłonął, że w ogóle nie mogłam położyć się na łóżku, tylko chciałam leżeć na podłodze, bo myślałam, że z niego spadnę, że to wszystko się obsunie – dodała Joanna Kudzbalska.
Przy drugim porodzie, kiedy na świat przychodziła mała Mia, trudne i niepokojące objawy zaczęły się niestety powtarzać. Joanna na szczęście nie ryzykowała i w ostatnim momencie zdecydowała się na zbawienne znieczulenie.
Joanna Kudzbalska mówi o decyzji dotyczącej miejsca porodu
Joanna Kudzbalska rodziła w domu narodzin, czyli w specjalnym, kameralnym ośrodku położniczym, który działa jak "pośrednia opcja" między porodem w domu a porodem w szpitalu. To miejsce prowadzone przez położne, z domową atmosferą, ale z zapleczem medycznym tuż obok
No ja w ogóle miałam taki pomysł przy drugim porodzie, żeby rodzić w domu i bardzo chciałam, ale ponieważ Krzysztof nie był taki przekonany, to uznaliśmy, że to musi być coś, czego oboje byśmy chcieli, bo jednak ta druga strona też jest bardzo zaangażowana, więc musimy oboje się czuć w tym bezpiecznie — przyznała.