Fani byli zaniepokojeni, w show-biznesie zawrzało. W rozmowie z reporterką Jastrząb Post Jemioł zdradził kulisy tego zdarzenia:
Ja myślę, że to jest sytuacja, która była nagrana. Była historią wyjaśniającą i jakimś niefortunnym zbiegiem okoliczności i sytuacji pod tytułem: PR, Viva, gigantyczny PR w czwartek, sytuacja w piątek i we wtorek pokaz. Myślę, że to jest nieprzypadkowe, ale "I believe in my power" i wszystko jest w absolutnym porządku - uspokoił projektant
Okazuje się, że Jemioł z każdej sytuacji potrafi wyjść obronną ręką. Internauci stoją za nim murem i na Instagramie wyrażali masowo swoje poparcie i wsparcie:
Myślę, że zainteresowało na pewno moich odbiorców na Instagramie, bo nagle przybyło mi parę tysięcy obserwujących i dostałem support fantastyczny od wielu ludzi. Sytuacja zaskakująca, aczkolwiek tak myślę, że dzisiaj jest pokaz, a jutro jest kolejny dzień. Power to jest to, co powinno nas trzymać, a marka Łukasz Jemioł nigdy nie miała się lepiej. To jest trochę tak, że im bardziej jesteś na szczycie, tym więcej masz wrogów - skwitował
Myślicie, że to już koniec kłopotów Łukasza? Kto próbuje mu zaszkodzić?