Wśród gwiazd showbiznesu można było zobaczyć między innymi Kayah, która swoją obecnością nieco zaskoczyła żałobników. Jednak towarzyszenie w ostatniej drodze zmarłej góralce nie było dla piosenkarki czymś naturalnym. W czasie uroczystości w piękny sposób wsparła Sebastiana.
Kayah i Sebastian Karpiel-Bułecka na pogrzebie Zofii
Kayah znała matkę Sebastiana już od lat. Była dla niej kwintesencją Zakopanego i wciąż trudno pogodzić piosenkarce się z jej odejściem.
Na uroczystości pogrzebowej została do samego końca. Następnie, jak czytamy w Życie na Gorąco, podeszła do Sebastiana Karpiel-Bułecka, by złożyć mu kondolencje. Osoba uczestnicząca w ceremonii pożegnalnej zwróciła uwagę na piękny gest artystki.
To niezwykle ważny gest, gdyż chociaż są sąsiadami, to prywatnie nie rozmawiali dłużej od lat. Choć był czas kiedy praktycznie byli nierozłączni, gdyż tworzyli parę. To pani Zofia, jako pierwsza poznała młodziutką, początkującą artystkę.
To ona zajęła się nim, tak dobrze jak tylko mogła. Uczyła jeździć na nartach oraz tego, co w życiu jest ważne. Bardzo czekała na moment, kiedy muzyk ułoży sobie życie. Choć lubiła Kayah bardzo, to jednak w głębi serca czuła, że nie jest ona odpowiednią kandydatkę na żonę. Poza tym, starsza o siedem lat gwiazda, formalnie była mężatką.
Chociaż para rozstała się, to artystka przy każdej okazji odwiedzała Babciulkę. Zdaje sobie sprawę z tego, że ta śmierć bardzo dotknęła rodzinę Karpiel-Bułecki. Bardzo liczyła na to, że ona i Sebastian, znów będą się przyjaźnić i wszystko wskazuje na to, że jest to bardzo możliwe.