Jak donosi Radio Zet, do wypadku doszło gdy Katia broniła się przed gwałtem. Napastnik groził jej nożem, kazał się rozebrać i próbował ją zgwałcić. Podczas szarpaniny Katia wyrwała mu nóż, raniła swojego oprawcę i rzuciła się do ucieczki. Nie widząc innego wyjścia z felernej sytuacji, podbiegła do okna i wyskoczyła z niego chwilę później. Nie zginęła, ale walczy o życie w szpitalu – ma złamany kręgosłup i mnóstwo towarzyszących obrażeń. Mężczyznę pojmano na lotnisku w Dubaju, gdy próbował zbiec. Grozi mu 15 lat więzienia.
Historia jest łudząco podobna do tej, która przydarzyła się tragicznie zmarłej Magdalenie Żuk. Polka wyjechała na wakacje i przepadła bez śladu. Po kilku dniach okazało się, że "przeżyła załamanie nerwowe" i trafiła do szpitala. Niestety, nie wiadomo w jakich okolicznościach doszło do wypadku. Zmarła w kwietniu 2017 roku w wyniku odniesionych obrażeń, uciekając przez okno z egipskiego szpitala.
Myślicie, że mogło się za tym kryć coś więcej?