Gdy grałam w teatrze, zdarzyło mi się coś wypić na odwagę. Ale to się nie sprawdza na dłuższą metę, bo okazuje się, że potem masz jeszcze mniej kontroli. Dochodziło do tego, że myślałam, że się kompromituje - że robię coś za późno, za wcześnie albo, że mówię za głośno. Wolałam takie spektakle, w których impreza była częścią fabuły. Wtedy z kolegami kupowaliśmy sobie odrobinę prawdziwego alkoholu, który piliśmy na scenie, i nam szło lepiej - zdradziła Katarzyna Warnke tabloidowi.
Myślicie, że alkohol jest faktyczni najlepszym "lekarstwem" na stres i opanowanie emocji?