Podobno prace nad filmem mają się już niebawem zacząć, a w główną postać wcieli się agentka nieruchomości, bliźniaczo podobna Monika Rudnik. Nie podoba się to jednak dziennikarce TVN Style. Korwin Piotrowska uważa, że wszystko ma swoje granice, a film o Przybylskiej będzie tanią sensacją, która jest zupełnie niepotrzebna.
Jestem przyzwyczajona, że o filmie mówi się na poważnie i o jego obsadzie także, w momencie, kiedy jest jego finansowanie. Niezrealizowanych scenariuszy jest wiele po szufladach scenarzystów i reżyserów. W przypadku filmu o Annie Przybylskiej mam wrażenie obserwowania jakiegoś dość ohydnego i obliczonego na tani rozgłos dance macabre z udziałem mediów szukających zysku i reżysera, który podjął się realizacji filmu o niej i z radością o tym opowiada od jakiegoś czasu. Rozumiem, że Przybylska jest tematem, który daje medialną sławę, klikalność, na tym się zyskuje, ale wszystko, także medialny idiotyzm, mimo wakacji, powinno mieć swoje granice. Na razie nie ma filmu, nic nie ma, jest jedynie niesmak - powiedziała dziennikarka w rozmowie z Party
Zgadzacie się z Karoliną? Jakie jest Wasze zdanie w tej sprawie?