Kalina Jędrusik zapisała się w historii polskiej kultury przede wszystkim jako gwiazda "Kabaretu Starszych Panów". Na ekranie bywała obsadzana rzadziej, niż oczekiwaliby jej fani, ale potrafiła mocno zaznaczyć swoją obecność – jak w "Ziemi obiecanej", gdzie zagrała nieszczęśliwą żonę szukającą bliskości u młodszego kochanka.
WIDEOGwiazdy o śmierci Łukasza Litewki. Szok, niedowierzanie i ogromna tragedia.
Kalina Jędrusik straciła dwóję dzieci. Poznała "przyszywaną córkę"
W życiu prywatnym tworzyła związek ze Stanisławem Dygatem, udany, choć daleki od konwenansów – opisywany jako otwarty seksualnie. Aktorka dwukrotnie zaszła w ciążę: pierwszą straciła na etapie poronienia, druga zakończyła się tragedią, bo córka zmarła kilka dni po porodzie. Później Jędrusik nie mogła już mieć dzieci.
Agnieszka Osiecka wspominała w rozmowie z "Polityką", że Jędrusik bardzo przeżywała bezdzietność i miała poczucie, że jej kobiecość jest w pewien sposób "odgrywana". Według Osieckiej w chwili silnego smutku aktorka powiedziała jej wprost: "Wiesz, ja jestem pulardą", porównując się do kury, która nie znosi jaj.
Pod koniec lat 60. Kalina Jędrusik poznała mieszkającą po sąsiedzku dziewczynkę – Olę. Z czasem zbudowały relację, którą obie traktowały jak więź matki i córki. Aleksandra Wierzbicka opowiadała później, że aktorka przedstawiała ją innym jako córkę, a w codziennych sprawach potrafiła reagować jak rodzic – m.in. wtedy, gdy zapłaciła za zniszczony płaszcz nauczycielki, który ucierpiał w szkolnej szatni podczas ich zabawy z koleżankami.
ZOBACZ TAKŻE: Tajemnicze śmierci gwiazd. Historie Zauchy, Tate czy Jacksona do dziś budzą ciekawość fanów
Przyszywana córka nie wierzy w przyczynę śmierci Kaliny Jędrusik
Z biegiem lat znajomość przerodziła się w bardzo bliską przyjaźń. Wierzbicka zajmowała się aktorką w ostatnich miesiącach jej życia, kiedy Jędrusik zmagała się z przewlekłymi problemami z oskrzelami i narastającymi trudnościami w oddychaniu. Nocą 7 sierpnia 1991 r. poczuła się na tyle źle, że poprosiła o wezwanie pogotowia.
Wierzbicka opisywała w książce "Kalina Jędrusik. Opowieść córki z wyboru", że sytuacji towarzyszyło ogromne napięcie: siedziała na łóżku, przytulała aktorkę i oklepywała jej płuca. Kaszel na moment ustąpił, a Jędrusik się uspokoiła, co mogło wyglądać jak poprawa. Chwilę wcześniej miała jeszcze zapytać: "Co z tym pogotowiem?", po czym zapadła cisza.
Gdy karetka przyjechała na miejsce, lekarze stwierdzili zgon. Wierzbicka wspominała, że prosiła o pomoc i namawiała do działań ratunkowych – reanimacji czy użycia elektrowstrząsów – ale usłyszała od lekarki, że nie da się już nic zrobić.
Jako oficjalną przyczynę śmierci wskazywano astmę oskrzelową wywołaną uczuleniem na sierść kota. Aleksandra Wierzbicka nie zgadza się jednak z takim wyjaśnieniem. Podkreślała, że Jędrusik kontrolowała alergię, wykonywała testy uczuleniowe i – jej zdaniem – znacznie mocniej reagowała na kurz, w tym teatralny, niż na sierść. Wierzbicka uznaje za bardziej prawdopodobne, że przyczyną zgonu była niewydolność układu krążeniowego, i deklarowała, że nie podpisze się pod tezą, iż aktorka umarła z powodu zwierząt.