Tak to prawda ten Wasz wspaniały Piotr Zyla zostawił mnie dzieci bo tak bo nie potrafi żyć w rodzinie (połowa winy po mojej stronie kiedy wyrzuciłam go z domu jak mnie uprzejmie poinformował ze ma kochankę) nie mam zamiaru już kłamać – napisała, wzbudzając tym samym sporo zamieszania
Jak się okazuje, za tym pełnym emocji postem skrywało się coś więcej. Jak czytamy w najnowszym wydaniu magazynu Flesz, czarę goryczy przelało jedno, małe zdarzenie. Do wybuchu złości i rozżalenia u Justyny doprowadziła informacja przekazana jej przez synka. Media rozpisywały się o tym, że z lotniska po powrocie z Korei Południowej Żyłę odebrała nie żona z dziećmi, a tajemnicza, nikomu nieznana kobieta. Chłopiec przeczytał artykuł i powiedział o tym mamie, która nie wytrzymała i dała upust swoim uczuciom w social mediach.
Justyna liczyła, że między nimi jeszcze się ułoży, że to chwilowy kryzys - zdradza gazecie znajoma pary
Wygląda na to, że ten incydent ostatecznie przekreślił wszystkie jej nadzieje i doprowadził do niezbyt eleganckiej przepychanki w mediach. Piotr nie pozostawił bowiem wpisu żony bez odpowiedzi i unosząc się honorem, odpisał na jej rewelacje:
Moje małżeństwo rozpadło się już dawno temu: nie są prawdziwe informacje ze inna kobieta była powodem problemów w związku i wyprowadzki z domu który zbudowałem dla rodziny. Zostałem zmuszony do wyprowadzki, starałem się dojść do porozumienia z żoną, zadbać o dzieci i koncentrować się na treningach. nie zamierzam już komentować zachowania i wpisów Justyny przez media, bo to był dla mnie trudny czas, który już mam za sobą i proszę o uszanowanie mojej decyzji oraz życia prywatnego i rodzinnego, a w szczególności dzieci których dobro jest i było dla mnie zawsze priorytetem
Jak myślicie, tak wyglądało to naprawdę czy skoczek chce uratować nadszarpniętą reputację?