Pogrzeb Stanisławy Celińskiej. Ksiądz pożegnał artystkę PIĘKNYMI słowami
W czwartkowe przedpołudnie odbyło się ostatnie pożegnanie Stanisławy Celińskiej. Hołd artystce złożyli fani, gwiazdy show-biznesu, ale i ksiądz Luter, który poprowadził mszę. W czasie nabożeństwa padły niezwykle wzruszające słowa o jej życiu prywatnym i o tym, jaką była osobą poza sceną.
Informacja o niespodziewanym odejściu Stanisławy Celińskiej, którą 12 maja przekazał jej menedżer Maciej Muraszko, wstrząsnęła całą Polską. Ostatnia droga legendy polskiego kina, teatru i estrady rozpoczęła się w czwartek, 21 maja o godzinie 11:00 mszą świętą żałobną w Kościele Środowisk Twórczych przy Placu Teatralnym. Uroczystemu nabożeństwu przewodniczył ksiądz Andrzej Luter, duszpasterz artystów, który jako jeden z pierwszych przekazał opinii publicznej wiadomość o śmierci gwiazdy. Podczas mszy pięknych i wzruszających słowach podsumował on niezwykłą drogę życiową i artystyczną zmarłej.
Edward Miszczak wspomina Krzysztofa Krawczyka
Niezwykłe słowa księdza o Stanisławie Celińskiej
Podczas mszy ks. Andrzej Luter wspominał Celińską nie tylko jako artystkę, ale przede wszystkim jako pięknego człowieka. Podkreślił, że miała ona niesamowitą aurę, która jednoczyła wszystkich:
Stanisława Celińska odeszła od nas, była wielką aktorką i zjawiskową pieśniarką. I pięknym człowiekiem. Tak wspominają ją zresztą wszyscy, nie tylko najbliżsi i przyjaciele. Wzbudzała poczucie bliskości i zrozumienia. Stanisława Celińska, matka i babcia - rozpoczął duchowny.
W dalszej części ksiądz Luter zacytował słowa Celińskiej na temat Boga. Te przepełnione są duchową mądrością:
Miałam nagrać głos Boga. Długo się miotałam w tym pomieszczeniu, gdzie miałam nagrywać, nie byłam pewna, czy to powinnam być ja, zastanawiam się, jak to zrobić. Wreszcie doszłam do wniosku, że tu nie chodzi o płeć głosu, ale przede wszystkim o to, aby był to głos pełen miłości, cierpliwości i ciepła. Taki głos z siebie wydobyłam i nagrałam i wtedy dotarło do mnie, że Bóg jest samotny.
Na sam koniec swojego wystąpienia duchowny pożegnał Stanisławę Celińską niezwykle pięknymi słowami. Wspomniał, że kochała życie, ale i ludzi, z którymi miała bardzo dobry kontakt. I taką należy ją zapamiętać.
Zacząłem od tej wiary i relacji z Bogiem, bo to był na pewno ważny aspekt jej życia, może nawet w jakimś sensie najważniejszy. (...) Śp. Stanisława zawsze łączyła. Dzięki Stanisławie nasza doczesność była lepsza, piękniejsza, bardziej szalona, dowcipniejsza, bardziej refleksyjna. Stanisława kochała życie w jego dynamice. Horacjańska sentencja carpe diem nie była jej obca. Lubiła ludzi, szczególnie młodych, zawsze zresztą była młoda duchem - podsumował pięknymi słowami swoje nabożeństwo ksiądz Luter.