Wróblewska na swoim Instagramie wkleiła okropne zdjęcie, na którym jej twarz jest strasznie zmasakrowana. Pod zdjęciem Julka wygłosiła obszerną mowę do narodu:
Jakiś czas temu poruszyłam na moim instagramie trudny temat. Przyjęliście go bardzo dobrze, jestem dumna z Waszego podejścia do sprawy. Bez żartów, na poważnie.Skoro mogę dotrzeć z czymś tak ważnym do większej publiczności i zwiększyć świadomość społeczną w tematach, o których boimy się mówić, chciałabym wykorzystać to w dobry sposób.Zdjęcie pewnie zwróciło Waszą uwagę i być może naprowadziło na temat, który przestawię.Mianowicie chodzi mi o przemoc domową, która w Polsce jest bardzo bagatelizowana.Czy ktoś z Was wiedział, że w jej wyniku umierają 3 Polki tygodniowo? Rocznie jest to około 500 osób! W 90% kobiety i dzieci!Dlaczego pozwalamy na przemoc, gdy słyszymy krzyki za ścianą? Dlaczego nikt nie widzi siniaków na ciałach dzieci w szkole, a jeśli widzi, boi się zareagować? Wiele dzieci i dorosłych przeżywa piekło w domu, a nikt nie kiwnie palcem, żeby cokolwiek z tym zrobić!Proszę, jeśli dziecko lub dorosła osoba zwierzy Wam się z tego, że jest bita, czy brutalnie karana za głupoty( klęczenie przy ścianie z podniesionymi rękami, izolacja, zamykanie w domu itp.- nie eufemizując, to są tortury psychiczne) zróbcie z tym coś! Nie czekajcie tylko idźcie na policję, bo może się to skończyć tragedią.Prawdopodobnie ofiary przemocy nie będą chciały, byście coś zrobili, ponieważ jest to jedyny znany schemat, w którym paradoksalnie czują się bezpiecznie. Nie wolno ich słuchać, ponieważ są zamknięte w toksycznej pułapce. Dzwońmy na policję, a pokrzywdzonego/pokrzywdzoną zaprowadźmy na terapię, by poradził/a sobie w nowym środowisku.Nikt nie zasługuje na to, by być ofiarą przemocy. Psychicznej czy fizycznej.Nie pozwalajmy na to.
Oczywiście popieramy Julkę, a wy?