Jak weszłam do szpitala i zobaczyłam te uśmiechy to nie wierzyłam, że za tymi uśmiechami może kryć się jakikolwiek ból. To są tak silne dzieci, silniejsze niż naprawdę niektórzy dorośli - wyznała podczas wywiadu
To, jak się okazało, było zaledwie początkiem przepełnionych emocjami wyznań młodej aktorki. Julia niemal się rozpłakała, gdy wspominała jednego ze swoich najmłodszych milusińskich, czteromiesięcznego chłopca:
Najbardziej poraziło mnie małe dziecko, które, jak się okazało, nie jest odwiedzane w ogóle przez rodziców. No ja miałam ochotę się popłakać, naprawdę. To jest dla mnie coś... Nie potrafiłabym nie odwiedzać swojego dziecka które jest zdrowe, a co dopiero dziecka, które jest chore - powiedziała, walcząc z napływającymi do oczu łzami.
Aktorka wspomniała też o tym, jak należy się zachować przychodząc w odwiedziny do chorych maluchów i przyznała, że dla niej samej zachowanie kamiennej twarzy było ogromnym wyzwaniem:
Wchodzi się i widzi się te uśmiechnięte dzieci i najgorsze jest to, że nie można pokazać im współczucia. Trzeba się przemóc, trzeba się uśmiechnąć do nich, powiedzieć, że wszystko jest fajnie, pokazać im, że są normalne żeby nie miały kompleksów, dzieci po chemioterapii na przykład. Po tym malutkim widziałam jak już powoli wypadają mu włosy i po prostu nie byłam w stanie. Wzięłam go na ręce i myślałam, że się popłaczę. Nie wiem jak ktoś mógł zostawić takie małe dziecko...
Jesteśmy dumni z Julii, że zachowała się w tak szlachetny sposób. A wy? Zdecydowalibyście się na podobny wolontariat?