Jennifer Lopez to absolutna seksbomba ostatnich dekad. Gwiazda od lat zachwyca swoim wyglądem i w zasadzie ciężko uwierzyć, że w tym roku przekroczy granicę 50-tki. J.Lo jest najlepszym dowodem na to, że intensywne treningi, dieta i udane życie seksualne (o którym ochoczo opowiada w mediach :)) potrafią zdziałać cuda. Nie zapominajmy też o dobrych genach i świetnym wyczuciu stylu, a tego Jennifer absolutnie nie można odmówić.
Kilka godzin temu Jennifer błyszczała na ceremonii wręczenia Oscarów. Wyglądała pięknie ubrana w kreację Toma Forda wyglądającej na utkaną ze szlachetnych kamieni oblepiających boskie ciało wokalistki. Chociaż już wtedy do J.Lo wzdychały miliony internautów i fanów mody, to prawdziwą petardę gwiazda zostawiła na sam koniec.
Jennifer Lopez na after party po Oscarach, organizowane co roku przez magazyn Vanity Fair, włożyła suknię od Zuhaira Murada, która z pewnością na stałe wpisze się w rankingi najbardziej spektakularnych kreacji wszech czasów.
Niebiesko-czarno-srebrna połyskująca kreacja o awangardowym kroju to istne dzieło sztuki, które J.Lo oprawiła w odpowiedni sposób – hollywoodzkie loki, świetlisty makijaż i błyszczące dodatki sprawiły, że obok gwiazdy hitu Let's Get Loud ciężko było przejść obojętnie, o czym w swoim komentarzu wspomniał wyraźnie podekscytowany Ian Rooth, finalista The Voice of Poland:
Zgadzacie się z tymi słowami?