W rozmowie z Jastrząb Post Jan wyznał, że wciąż nie wierzy w zwycięstwo mamy:
No to jest niebywałe. My jeszcze chyba nie wiemy o tym, że ona wygrała, to jest coś niesamowitego, no ale chyba wszyscy się zgodzimy, że zasłużyła. Że po prostu zrobiła gigantyczny postęp, poszło jej świetnie, nie bez powodu wygrała. My się tam popłakaliśmy chyba z pięć razy na tej widowni. Gardło mnie boli, tak krzyczeliśmy.
W jaki sposób wspierał mamę w ostatnim czasie?
Wspierałem ją jak tylko mogłem, motywowałem co wieczór. W zasadzie przez ostatnie tygodnie to mieliśmy tylko czas na to, żeby się spotkać, na 20 minut zanim ona szła spać, poprzytulać się, po prostu razem pocieszyć się, popłakać i dodać jej trochę woli do walki.
Gratulujemy Beacie zwycięstwa i syna!