Kupiliśmy domek na leśnej działce we wsi Młynarze. Jeździliśmy tam od czasu do czasu przez trzy lata, aż wreszcie wydarzył się cud - chłopcy pozbyli się alergii. Pamiętam ten moment. Sąsiedzi mieli koło swojego domu podest na podwyższeniu z pięknym widokiem na rozlewiska Wisły, taki latający dywan. Jest wieczór, biesiadujemy i nagle patrzę, a moi synowie tarzają się w świeżo skoszonej trawie! "Matko Boska, koniec z piciem, bo w nocy szykuje się jazda do szpitala", pomyślałem. Obserwujemy chłopców i nic. Idą spać, a my siedzimy całą noc na posterunku. Rano synowie nadal czują się świetnie. Wyleczyła ich natura. Wtedy postanowiliśmy zupełnie wyprowadzić się z Warszawy. Bez żalu, bólu i sentymentów" - wspominał Robert Gawliński w wywiadzie dla Weranda.pl.
Na Facebooku Roberta co jakiś czas pojawiają się zdjęcia z ich domu. Możemy zobaczyć, jak mieszkają oraz jak piękny ogród udało im się wyhodować. Gawlińcy mają również kilka psów, które radośnie biegają po posesji. Zarówno Robert, jak i Monika nie boją się pogody, więc grillują nawet zimą. zdarza im się również piec własny chleb!
W naszej galerii znajdziecie kilka zdjęć z domu Gawlińskich we wsi Młynarze.