Popularność Izabeli Kunie przyniosła jej m.in. rola w filmie "Lejdis". Od tamtej pory regularnie pojawia się w kolejnych produkcjach. Ostatnio dała się poznać publiczności "Teściów", gdzie już trzykrotnie zagrała Wandę. Głośno było także o jej osobistym wyznaniu dotyczącym wiary i stosunku do Kościoła, którym podzieliła się w wywiadzie dla "Newsweeka".
Piotr Adamczyk o filmie "Seks dla opornych". Jak pracowało mu się z Heleną Englert?
Izabela Kuna o wierze
Aktorka przyznała, że w okresie dorastania Kościół zajmował ważne miejsce w jej życiu. Wspominała, że chętnie chodziła na religię. Na msze uczęszczała często, choć sama liturgia kojarzyła jej się raczej ze smutkiem. Z perspektywy czasu, jak opowiadała, doszła do wniosku, że jej obecność w kościele i regularna spowiedź w każdy pierwszy piątek miesiąca wynikały przede wszystkim z obawy.
Moja mama twierdziła, że zerwałam z Kościołem, kiedy przyjechałam do Warszawy. Dokładnie tak, jak mówi matka serialowej Klary. Kościół odgrywał znaczącą rolę w moim wychowaniu, bardzo lubiłam chodzić na religię, która wtedy odbywała się w salkach katechetycznych i była sytuacją towarzyską. Za to nie lubiłam kościoła, mszy, które kojarzyły mi się z czymś smutnym. Po latach zdałam sobie sprawę, że chodziłam tam ze strachu. Tak jak do spowiedzi w każdy pierwszy piątek miesiąca - podkreśliła w rozmowie.
Kiedy Izabela Kuna uświadomiła sobie, jakie były jej ówczesne motywacje, zmienił się też sposób, w jaki zaczęła patrzeć na instytucję Kościoła. W wywiadzie nie ukrywała krytycznego podejścia, mówiąc, że dziś Kościół można kojarzyć z "cyrkiem i zabobonem".