Sąsiadka zmarłej Ireny Dziedzic wyjawiła szokujące fakty z życia kultowej dziennikarki! To zaprzecza wszystkim wcześniejszym doniesieniom!

Sąsiadka Ireny Dziedzic udzieliła szczerego wywiadu na temat warunków życia zmarłej gwiazdy. Jej opowieści całkowicie zaprzeczają wcześniejszym medialnym doniesieniom.

Irena Dziedzic nie żyjeIrena Dziedzic nie żyje

5 listopada 2018 roku w samotności oraz w skrajnej biedzie zmarła Irena Dziedzic. Gwiazda telewizji z czasów PRL-u miała 93 lata. Jak się później okazało, pogrzeb gwiazdy telewizji odbył się dopiero dwa miesiące po jej śmierci. Jak podają media przez ten okres szukano rodziny zmarłej prezenterki, która zajmie się pogrzebem.

Po kilku miesiącach wychodzą na jaw kolejne zaskakujące fakty dotyczące życia ikony polskiego dziennikarstwa - Ireny Dziedzic. Szokujące informacje przekazała sąsiadka dziennikarki, zdaniem której Dziedzic uciekała przed wierzycielami, bowiem miała długi opiewające na 700 tys. zł.

Wiadomym jest także fakt, że Irena Dziedzic dostawała 900 zł emerytury. Wirtualnej Polsce udało się porozmawiać z sąsiadką zmarłej prezenterki, która tą informację zdementowała:

Irena miała ogromny talent do robienia długów. Właściwie za nic w życiu nie chciała płacić. Kiedy jeszcze pracowała w telewizji, to oni płacili za nią, np. rachunki za telefon. Ale po tym, gdy nastała Solidarność i musiała się pożegnać z posadą, nie miał jej już kto pomagać. Nie była zbyt lubiana wśród sąsiadów ani też wśród współpracowników w telewizji. W pewnym momencie za gaz i światło miała ponad 34 tys. zł. długu – wyjawiła sąsiadka Ireny Dziedzic.

Sąsiadka była bardzo zorientowana w finansach Ireny Dziedzic, stwierdziła bowiem, że ta miała ponad 700 tys. zł długów, co spowodowało, że jej mieszkanie na Saskiej Kępie, zostało wystawione przez komornika na licytację:

Pan Bogdan B. 6 lat temu odkupił cały segment mieszkalny od Ireny. Budynek został wystawiony przez komornika za 770 tys. zł., co było mocno zaniżoną stawką. Irena miała długi opiewające na bagatela 700 tys. Pan Bogdan spłacił jej długi, a później te kilkadziesiąt tysięcy, które zostało, dawał jej w ratach. Wiem, że ona chciała większe kwoty i przez krótszy okres czasu. On wolał jej wypłacać dłużej, a w nieco mniejszych kwotach – wyjawiła sąsiadka.

Sąsiadka Ireny Dziedzic zasugerowała również, że dziennikarka straciła zaufanie wśród mieszkańców:

Pożyczała pieniądze od masy ludzi, ale nikomu nie oddawała. Właściwie chyba tylko ze mną się uczciwie rozliczała. Pamiętam, że musiała aż trzy przystanki jechać, żeby kupić pół chleba. Bo we wszystkich sklepach, kioskach i aptekach już wiedzieli, że nie płaci.

Sąsiadka Ireny Dziedzic zdementowała jednak doniesienia na temat fatalnych warunków bytowych prezenterki. Prawda wyglądała zupełnie inaczej. W ostatnich latach życia Irena Dziedzic miała opiekunkę, Ukrainka bardzo dbała o Irene Dziedzic, której niczego nie brakowało:

Lekarka, która ją leczyła, zadzwoniła na Ukrainę do swojej znajomej, która opiekuje się ludźmi. No i przyjechała ta Ukrainka. Mieszkała u niej, opiekowała się nią, robiła zakupy. Dostawała za to 3 tys. miesięcznie. Miała jej dowód nawet i brała emeryturę, bo Irena nie wychodziła z łóżka. Ona wcale nie umarła w biedzie. To wszystko są plotki. Sama wiem, jaką miała emeryturę, bo na kilka tygodni przed śmiercią mi pokazywała rachunki. Dostawała 2,5 tys. na rękę, nie żadne 900zł. Plus to, co otrzymywała od pana Bogdana B. – dodała w rozmowie z WP.

To są zaskakujące doniesienia.

Obrazek
Irena Dziedzic zmarła
Obrazek
Irena Dziedzic nie żyje
Obrazek
Irena Dziedzic nie żyje
Obrazek
Irena Dziedzic zmarła w 2018 roku
Obrazek
Irena Dziedzic prowadziła program TeleEcho
Obrazek
Kim była Irena Dziedzic?
Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE