Gwiazda "Sióstr wielkiej wagi" zrzuciła ponad 330 kg. Dziś trudno ją rozpoznać
Tammy Slaton, jedna z najbardziej rozpoznawalnych bohaterek "Sióstr wielkiej wagi", dziś pokazuje, że jej życie nie kończy się na spektakularnej metamorfozie. Po latach dramatów i walki o zdrowie wreszcie stawia na siebie i zaczyna budować codzienność, o której kiedyś mogła tylko marzyć. Jak wygląda teraz i co robi zawodowo?
Tammy Slaton to gwiazda programu "Siostry wielkiej wagi" emitowanego przez TLC. Przez lata zmagała się z otyłością olbrzymią, problemami zdrowotnymi i uzależnieniem od jedzenia, a jej waga w szczytowym momencie przekraczała 330 kilogramów. Przełom nastąpił dopiero w lipcu 2022 roku, kiedy po dramatycznych miesiącach, w tym pobycie w stanie krytycznym w szpitalu i problemach z oddychaniem, została wreszcie zakwalifikowana do operacji bariatrycznej. Zabieg okazał się punktem zwrotnym: Tammy zaczęła systematycznie tracić na wadze, aż w 2024 roku potwierdziła, że schudła ponad 500 funtów, czyli ponad 225 kilogramów.
ZOBACZ TAKŻE: Magda Mołek cieszy się doskonałą figurą. Oto jej dieta
Edyta Herbuś zachwyca sylwetką. Co wyeliminowała z diety?
Gwiazda "Sióstr wielkiej wagi" ujawnia mroczny etap walki o zdrowie
Celebrytka przyznała, że w trakcie walki o zdrowie wpadła w zupełnie inny nałóg, który niemal ją zniszczył.
Myślę, że byłam tak skupiona na odchudzaniu, że zgubiłam siebie. Straciłam to, kim byłam, i sięgnęłam po alkohol. Jednocześnie wciąż jadłam — wyznała na Instagramie.
Tammy mówi dziś wprost, że była "zniszczona na dwa różne sposoby" i że powrót do dawnych nawyków byłby katastrofą.
To nie jest dieta. Mówią, że to zmiana stylu życia. I naprawdę tak jest. Miałam wiele demonów, wewnętrznych demonów, z którymi musiałam walczyć. I wciąż walczę — przyznała.
Tak dziś wygląda życie Tammy Slaton
Tammy Slaton wreszcie zaczyna układać swoje życie na własnych zasadach. Czuje się lepiej niż kiedykolwiek, odzyskała sprawność i pewność siebie, a teraz — krok po kroku — wraca do aktywności zawodowej. Rozpoczyna wolontariat w Vanderburgh Humane Society i, jak sama przyznaje, była to decyzja, która przyniosła jej zarówno ekscytację, jak i stres.
Kilka dni temu dostałam telefon. Oficjalnie przyjęto mnie jako wolontariuszkę. Jestem bardzo podekscytowana. Mogę wreszcie iść do schroniska i pomagać — mówiła z dumą we fragmencie programu TLC udostępnionym na Instagramie.
Jednocześnie nie ukrywa, że towarzyszą jej emocje:
Bardzo się denerwuję, bo to moja pierwsza prawdziwa praca. Jestem też bardzo szczęśliwa. Wkraczam w dorosłość. Tak to właśnie jest.
Nowy etap w jej życiu ma też osobisty wymiar — po raz pierwszy nie dzieli go z siostrą Amy, z którą od miesięcy pozostaje w konflikcie:
Praca ze zwierzętami jest ekscytująca. I myślę, że coś takiego mogłoby pomóc Amy na wiele sposobów. Ale my nadal nie rozmawiamy, więc nie chce tego ze mną doświadczać.