Jaka polityka! W ogóle mnie to nie interesuje. Natomiast to jest czas, żeby zawalczyć o swoje, bo nam kobietom przez chwilę się chyba wydawało, że jesteśmy na dobrej drodze. Okazało się, że nie, że nie możemy w ogóle tracić czujności. Dlatego chcę powiedzieć jasno, że jestem przeciwko odbieraniu kobietom ich praw, możliwości wyboru i samodecydowania o sobie. Cieszę się, że w tych czasach dla kobiet trudnych i wymagających, że mamy tę odwagę stanąć ramię w ramię razem i żeby powiedzieć chcemy mieć wybór, chcemy decydować i mamy prawo do tego, żeby być sobą - powiedziała nam
Jak więc widzimy, prowadzącej Kobiety na krańcu świata na próżno szukać na sejmowej sali. Mimo wszystko jednak Martyna próbuje walczyć o prawa kobiet. Podzielacie jej zdanie?