Zapytaliśmy Kalczyńską o to, czy byłaby zainteresowana nawiązaniem współpracy z TVP. Do niedawna kojarzona z Dzień dobry TVN dziennikarka uważa, że to nie jest odpowiedni czas na dumanie o zmianie pracy. Proponuje spokój i cierpliwość.
To jest dużo za wcześnie, żeby mówić o takich rzeczach. Ja wiem, że już tutaj wszyscy przebierają nogami, ale pamiętajmy że na razie nie mamy jeszcze nawet zalążka koalicji, jeszcze nie mamy pomysłu jak będzie się formował rząd, to jest dopiero bardzo wstępny etap - odpowiada.
Tak jak wiele polskich celebrytek i celebrytów, ona również czuje widmo nadchodzących zmian. Ma nadzieję, że przyszłość polskich mediów będzie znacznie lepsza niż ostatnie lata.
Nie mówię nie. Nie ukrywam, że część dziennikarzy, która przez wiele ostatnich lat była odcięta do Woronicza i Placu Powstańców Warszawy – jak umownie nazywamy te instytucje związane z telewizją publiczną - ma nadzieję na powrót, albo ma nadzieję na możliwości rozwoju, no bo z przyczyn, nie ukrywajmy tego, ideologicznych (czy też partyjnych) nie chciano identyfikować się z tymi miejscami, a teraz kto wie - mówi Kalczyńska.
Dziennikarka nie przebiera w słowach zapytana o dalsze losy pracowników TVP. Jak podkreśla, wszelkie zmiany są tylko i wyłącznie ich problemem. Jednocześnie ma wrażenie, że wielu z nich kwestionuje swoją dziennikarską wiarygodność.
Szczerze mówiąc, to jest ich problem. Naprawdę nie wiem. Życzę im po ludzku jak najlepiej, natomiast wielu z nich ma trudności chyba z tym, żeby uczciwie przed lustrem nazwać siebie dziennikarzem. Więc w tej sytuacji no nie wiem, naprawdę. Na pewno poradzą sobie, skoro dali radę pracować w tej instytucji przez tak długi czas to myślę, że dadzą radę gdzie indziej - mówi.