Ostatnio poszło o pośladki trenerki. Złośliwcy twierdzą, że Ewa wygląda jak koń i często jej to wypominają. Chodakowska z właściwą sobie klasą obróciła wszystko w żart i sama, demonstrując niesamowity dystans do siebie, określa swoją twarz jako "końską", podobnie postępując z pośladkami. Jej odpowiedź na uwagę jednej z użytkowniczek Facebooka, jakoby Ewa częściej chwaliła się właśnie nimi, a nie biustem, była bezbłędna:
Jej dystans do samej siebie i szczerość wobec fanów są naprawdę godne podziwu. Tak trzymać, Ewa!