W kolejnym meczu jednak zrehabilitowali się fanom z nawiązką. Z technicznie trudnym rywalem, czyli drużyną Hiszpanii, pokazali ducha walki i wielką klasę. Robert Lewandowski strzelił pięknego gola, a Wojtek Szczęsny bronił bramki z ogromnym poświęceniem i kilka razy uratował reprezentację od utraty kolejnych. Mieliśmy także sporo szczęścia, gdy podczas rzutu karnego hiszpański piłkarz uderzył w słupek.
Euro 2020. Najgorsze upały od 15 lat
Turniej dla reprezentacji Polski nie skończył się wraz z drugim meczem. Dzięki remisowi z Hiszpanią drużyna nadal ma szansę wyjść z grupy i walczyć w kolejnym etapie rozgrywek. W środę na boisku spotkają się ze Szwedami, w tak zwanym meczu o wszystko. Nasi zawodnicy, aby awansować, muszą wygrać najbliższe spotkanie. Będą jednak mieli bardzo trudne zadanie. Nie tylko ze względu na silnego rywala, ale także na niewiarygodne upały. Na najbliższy dzień zapowiadane są bowiem rekordowe temperatury.
W Sankt Petersburgu, gdzie Polacy już jutro zagrają ze Szwedami, ma być aż 32 stopnie Celsjusza. Zapowiadane są także opady deszczu i burze. Te jednak nie poprawią sytuacji i nie przyniosą ochłodzenia. W ostatnim tygodniu w rosyjskim mieście notuje się najwyższe temperatury od 15 lat. Ostatnio tak wysoką temperaturę słupek rtęci wskazywał w czerwcu 2006 roku i wynosiła 30,4 st. Trzeba przyznać, że zawodnicy nie będą mieli łatwego zadnia, tym bardziej że drużyna przeciwna miała przed spotkaniem aż 30 godzin więcej na odpoczynek. Trzymamy kciuki za biało-czerwonych.