Euro 2020. Polscy kibice nie mieli tyle szczęścia co piłkarze. Na lotnisku czekała na nich smutna wiadomość
Dla reprezentacji Polski udział w Euro 2020 zakończył się przegranym wczoraj meczem z reprezentacją Szwecji. Drużyny spotkały się na boisku w Sankt Petersburgu, gdzie stoczyły prawdziwy bój. Mecz już od samego początku pokazał, że biało-czerwoni nie będą mieli łatwego zadania. Przeciwnicy w drugiej minucie pokonali Wojciecha Szczęsnego i umieścili piłkę w naszej bramce. Długo nie musieliśmy czekać na to, by zdobyli kolejnego golu.
W drugiej połowie meczu zawodnicy wzięli się w garść i zaczęli atakować przeciwnika. To doprowadziło do remisu, który pomimo upływającego czasu dał nadzieję na zwycięstwo. Robert Lewandowski strzelił dwie bramki i miał zdecydowanie więcej okazji na to, by spotkanie zakończyło się historycznym sukcesem Polaków. Niestety w ostatnich minutach doliczonego czasu Szwedzi strzelili trzeciego gola, który przesądził o losach spotkania.
Euro 2020. Polscy kibice trafili na kwarantannę. Co z reprezentacją?
Na stadionie pojawiło się wczoraj mnóstwo polskich kibiców, którzy dopingowali naszych do wygranej. Zarówno oni jak i zawodnicy zostawili tam wczoraj całe serce. Mężowi i całej reprezentacji z trybun kibicowała też Anna Lewandowska, która pojawiła się tam z grupą znajomych. Okazuje się jednak, że wracający do Polski ze stadionu w Petersburgu muszą poddać się obowiązkowej kwarantannie.
Rząd ogłosił, że osoby przyjeżdżające do kraju spoza strefy Schengen muszą odbyć 10-dniową izolację. Ma to zapobiec przedostawaniu się do kraju mutacji koronawirusa. Nakaz nie obowiązuje jedynie podróżujących, którzy przyjęli dwie dawki szczepionki, oraz tych, którzy wyjeżdżali w celach służbowych. Polscy piłkarze nie zostali zatem objęci obowiązkową izolacją. Większość kadry jest już zaszczepiona pełną dawką.
Wróciliśmy o trzeciej w nocy do Gdańska. Nie jesteśmy na kwarantannie. Niezaszczepieni piłkarze nie zostali objęci kwarantanną po powrocie z Rosji - powiedział Marek Koźmiński w RMF FM.
Po powrocie do kraju polscy zawodnicy spokojnie zatem mogą rozjechać się do swoich domów.