Edyta była wielką fanką Whitney Houston. Inspirowała ją i pobudzała do działania. Kiedy zmarła Bobbi, Edyta od razu pomyślała, że to matka wezwała ją do siebie. Zdała sobie też sprawę z własnej śmiertelności.
Podobne przemyślenia Edyta miała po odejściu Whitney Houston. Wtedy na jej Facebooku pojawił się obszerny wpis, w którym diwa opłakiwała śmierć swojej idolki.
To wszystko potwierdza tylko, że prawdziwi artyści są wrażliwi na krzywdę innych.