"Farma Bagiego" powstała w połowie czerwca i z marszu wywołała duże kontrowersje. Głównym punktem zapalnym i tematem ożywionych dyskusji w sieci stało się uderzające wręcz podobieństwo programu w sieci Mikołaja Bagińskiego do hitowego reality show "Farma", emitowanego na antenie telewizji Polsat. Internauci i krytycy szybko zaczęli wytykać zbieżność całego formatu, specyfikę zadań stawianych przed uczestnikami oraz sam zamysł odcięcia od cywilizacji. Najprawdopodobniej z tego też względu format zniknął z YouTube'a. Po kilku dniach jednak powrócił z kolejnymi odcinkami, a Bagi najpewniej dogadał się ze stacją i producentem reality show. W sobotę natomiast "Farma Bagiego" została wymieniona w nagraniu Donalda Tuska.
Edward Miszczak o Mikołaju Bagińskim. Czy ma na niego jakiś pomysł?
Donald Tusk wspomina o "Farmie Bagiego"
Zasięgi projektu i dyskusje wokół formatu szybko sprawiły, że "Farma Bagiego" stała się jednym z najgłośniejszych tematów w polskim internecie, wychodząc daleko poza bańkę widzów YouTube'a. Dowodem na to, jak wielkim echem odbiła się ta inicjatywa, był fakt, że dotarła ona aż do świata wielkiej polityki. W jednym ze swoich nagrań w mediach społecznościowych o "Farmie Bagiego" wspomniał sam Donald Tusk. Nawiązanie do projektu przez tak istotną postać sceny politycznej wywołało ogromne zaskoczenie i po raz kolejny udowodniło, że dzisiejsi politycy uważnie śledzą internetowe trendy, a inicjatywy youtuberów stanowią pełnoprawny element ogólnopolskiego dyskursu. Pojawiło się również wiele głosów, że Donald Tusk mógł otrzymać wynagrodzenie za reklamę internetowego projektu.
Jesteśmy na farmie i nie jest to "Farma Bagiego". To jest największa w tej części Europy farma fotowoltaiczna i wiatrowa. To jest no, wyobraźcie sobie prawie pół miliona paneli fotowoltaicznych. To znaczy, że może zabezpieczyć prąd dla 100 tysięcy gospodarstw domowych niezależnie od pogody. Ta farma fotowoltaiczna pozwala też chronić klimat. Żeby uzyskać taki efekt, jaki mamy dzięki tej farmie, trzeba by było posadzić 20 milionów drzew - powiedział na nagraniu Donald Tusk.
Zobacz też: "Nasz nowy dom". Po finale zawrzało w sieci. Oberwał Bagi: "Jeszcze chwila i będzie w lodówce"
Damian Glinka na temat słów Donalda Tuska o "Farmie Bagiego"
Na temat zamieszania wokół słów Donalda Tuska i "Farmy Bagiego" głos zabrał Damian Glinka. Dziennikarz jest dyrektorem marketingu tego projektu i to właśnie on rozwiał wszelkie wątpliwości. Opublikował na Instagramie nagranie i odniósł się do krążących niejasności. Wyjaśnił, że o płatnej współpracy z politykiem nie było mowy i on sam był zaskoczony, że premier wspomniał o internetowym reality show.
Słuchajcie, powiem wam jak to było z Donaldem Tuskiem i jego promocją "Farmy Bagiego". Słowem wstępu dziś Donald Tusk wrzucił taką rolkę promocji "Farmy Bagiego". No i wiecie, ja jestem dyrektorem marketingu i promocji tego projektu i ja wiem wszystko, co się dzieje. No i prawda jest taka, że Donald Tusk za tę reklamę dostał 0 zł. Był to totalny przypadek i wszyscy byli zaskoczeni, że on coś takiego zrobił - powiedział Damian Glinka w instagramowym nagraniu.