Nawet nie miałam pojęcia, co to jest ta domina. Kojarzyło mi się to z arlekinem, colombiną, jakąś czarno-białą postacią z komedii dell’arte. Wytłumaczyła mi. Powiedziała, że nauczyłaby mnie sado-maso, chodziłabym przebrana w lateksy, faceci nie widzieliby nawet mojej twarzy. To specyficzni klienci, lubią bicie, przypalanie – wspominała w pierwszej części swojej autobiografii.
Polka oczywiście nie skorzystała z oferty, choć wiązały się z nią wysokie zarobki. Dziś para się ona biznesem. W Egipcie wynajmuje jacht turystom. Ponadto ma własny butik i czerpie tantiemy ze sprzedaży książek. Reporterka Faktu w trakcie premiery tej pozycji zapytała ją o to, czy mocno odczuwa skutki inflacji, która w październiku tego roku wyniosła już 17,9 proc.
Rozmówczyni gazety powiedziała, że nie boi się kryzysu.
Ja nie płaczę. Nigdy nie płaczę. A co będę płakać... takie czasy. Trzeba czekać na lepsze i modlić się, żeby nie były gorsze. Nie tylko my płaczemy, cały świat jest w kryzysie. Nie jesteśmy w tym temacie jakoś szczególnie poszkodowanymi. Trzeba sobie jakoś radzić – wyznała.
Dodała, że jeśli będzie przyparta do muru, nie widzi problemu w tym, by pracować fizycznie. Zakasa rękawy i... pójdzie kopać rowy.
Gwiazdy płaczą, Kaźmierska nie płacze, nie narzeka. Kaźmierska daje sobie radę. Będzie trzeba, pójdę kopać rowy, nie ma problemu – podsumowała ten wątek.
Zaniepokojonych fanów uspokajamy: zaradna influencerka z pewnością nigdy nie znajdzie się w takiej sytuacji, która wymagałaby od niej aż takich poświęceń!