Anna Wyszkoni ujawnia kulisy odejścia z Łez. "Schodziłam ze sceny i płakałam"
Anna Wyszkoni, autorka utworów "Czy ten pan i pani", "Z ciszą pośród czterech ścian" i "Biegnij przed siebie", opowiedziała, jak naprawdę wyglądała codzienność w zespole Łzy, gdy relacje z członkami — w tym z Adamem Konkolem — zaczęły się sypać. — Oni zaczęli podejrzewać jakiś spisek — wyjawiła. O co chodziło?
Konflikt między Anną Wyszkoni a Adamem Konkolem ciągnie się od lat i zaczął się niedługo po jej odejściu z zespołu Łzy. Muzyk publicznie zarzucał wokalistce, że bezprawnie wykonuje największe przeboje grupy, w tym m.in. "Agnieszkę", a dodatkowo podsycał emocje słynną "aferą majtkową", w której komentował jej sceniczne stroje. Spór eskalował do tego stopnia, że artystka złożyła przeciwko niemu obszerny pozew dotyczący jego wypowiedzi i roszczeń do utworów. Teraz natomiast otwarcie opowiada o tym, jak wyglądały jej ostatnie lata w zespole Łzy.
ZOBACZ TAKŻE: Anna Wyszkoni uderza w Adama Konkola. Mówi o"obsesji"
Anna Wyszkoni o słowach Adama Konkola dotyczące utworu "Agnieszka". "Są to sprawy dla mnie tak przykre, że..."
Anna Wyszkoni ujawnia, dlaczego przestała dogadywać się z zespołem Łzy
Z relacji Anny Wyszkoni wynika, że atmosfera w grupie była coraz trudniejsza, a różnice artystyczne narastały z miesiąca na miesiąc.
Przestaliśmy się dogadywać. Pracowaliśmy ciągle nad nowymi utworami, ale mieliśmy na tym tle duże konflikty, każdy z nas chciał grać trochę inaczej. Zaczęłam pracę nad płytą solową, co jeszcze bardziej poszerzyło moje horyzonty, otworzyłam się na pracę z innymi ludźmi. Zespół chciał pracować ciągle w tym hermetycznie zamkniętym środowisku. Przyznaję, że odrzucałam kolejne jakieś propozycje czy to Adama, czy to innych kolegów, bo nie były zgodne z moją wrażliwością. Nigdy nie robiłam niczego wbrew sobie, to musiało mi się sklejać z moją estetyką, emocjonalnym podejściem — powiedziała w rozmowie z Eską.
Anna Wyszkoni o atmosferze pełnej zgrzytów
Decyzja o odejściu z Łez zapadła w 2010 roku, niedługo po premierze jej pierwszej solowej płyty "Pan i Pani". Wokalistka przyznała, że końcówka współpracy była dla niej wyjątkowo trudna. Jak wspomina, muzycy zaczęli podejrzewać ją o "promowanie siebie kosztem zespołu", co dla niej było całkowicie absurdalne.
Zaczęło się bardzo dziwnie robić w zespole. Oni zaczęli podejrzewać jakiś spisek, że ja właściwie robię to, żeby bardziej promować siebie, dlatego odrzucam kolejne propozycje. To bzdura. Graliśmy do jednej bramki. Bardzo lubiłam ten etap, kiedy graliśmy na koncertach Łez kilka moich utworów solowych, bo wiem, że one były pożądane przez publiczność, organizatorzy też tego chcieli, a my rośliśmy w siłę jako marka. Z tym, że niestety, po tym ostatnim sezonie koncertowym, ja schodziłam ze sceny i płakałam, bo było już tyle zgrzytów, że to się nie mogło udać — podsumowała artystka.
ZOBACZ TAKŻE: Adam Konkol ostro o Łzach i Wyszkoni. "SPRZEDALI się"